Rozdział 21

Lekko zaniepokojona wróciłam do siebie. Ciągle myślałam nad słowami Mateusza, które nie pozwalały mi zasnąć. Ale skoro powiedział, że do rana wróci, to pewnie i tak zrobi.
Tak czy tak ledwo zasnęłam, a rano okazało się, że jednak go nie ma. Szybko się ubrałam i wystraszona czmychnęłam na górę do mieszkania Alexa, który jako jedyny miał radio w tej kamienicy. Pukałam do drzwi, lecz mi nie otwierał. Zaczęłam dreptać w tą i w tamtą, gdy od strony schodów dobiegł mnie jego głos:
-Hey, are you alright?- Zapytał wchodząc po schodach na górę
-Did you see Mat?- Zadałam pytanie, zamiast się przywitać
-No, I didn't. What's with him?
-I need your radio. Can I come in?
-Sure.- Otworzył mi drzwi i zachęcił do wejścia, a gdy już znaleźliśmy się w środku, nagle o czymś sobie przypomniałam. W jednej chwili odwróciłam się na pięcie i stanęłam z nim twarzą w twarz, chociaż ciężko to było tak nazwać, bo Szwed miał około metra osiemdziesięciu wzrostu:
-Thank you.- Podziękowałam za wczoraj- You saved me yesterday.
-Oh. You're welcome. You know, I was scared, when I saw you with them.- Wyznał
-I was scared too.- Spuściłam nisko głowę
-But now you're safe.- Rozpogodził się- I won't let anyone to hurt you. I promise.- W jednej chwili objął mnie i przycisnął do siebie. W tamtym momencie w końcu poczułam się bezpieczna od czas utraty rodziny. Ktoś sprawił, że mogłam mu niemal bezgranicznie zaufać i powierzyć swoje życie. I kto by pomyślał, że tą osobą może być akurat Szwed. Co za ironia losu...
Ostatecznie udało mi się skorzystać z radia, lecz nie było to konieczne, bo cała ,,zadyma" rozegrała się na naszej ulicy, wystarczyło tylko wyjrzeć przez okno. Dobrze, że wczoraj je umyłam, to cały obraz był nieskazitelnie czysty i wyraźny. Jednak to, co działo się na ulicy nie było widokiem przeznaczonym dla dam oraz dzieci. Akurat przechodził szwedzki patrol, gdy wyskoczyła na nich grupa zamaskowanej młodzieży z bronią i zaczęli ostrzał. Zanim Alex zdążył zasłonić mi oczy swoją dłonią, dojrzałam krew na śniegu, która tak dogłębnie wryła mi się w pamięć, że pamiętam to po dziś dzień. Pamiętam, że sam szeptał jakieś słowa zdziwienia i niedowierzania, a ja stałam oniemiała, mając przed oczami widok szkarłatnego płynu na śniegu. Ostatnio coś takiego widziałam, kiedy Szwedzi zabili moją matkę, a teraz sami zostali zabici. Jeszcze chwilę, a zaśmiałabym się, że karma wraca, lecz w porę się opanowałam. W końcu teraz byłam obejmowana przez jednego Szweda, który zeszłej nocy uratował mi życie.
Nagle coś sobie przypomniałam. Mateusz nadal nie wrócił do domu, co oznaczało, że musiał być gdzieś tam na dole...

Komentarze