Rozdział 2
Gdy otworzyłam oczy, nie czułam już zimna, ani chłodu. Było ciepło. Szybko zdałam sobie sprawę, że znajduję się w jakimś pomieszczeniu, pod cieplutką pierzyną. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i wzrokiem omiotłam pokój. Wyglądał dosyć bogato. Drogie meble w stylu rokoko, złote obicia i obramowania obrazów. Nawet marmurowy kominek. Podłogę zdobiły liczne dywany, które również wyglądały na nie najtańsze. Zsunęłam nogi na jeden z nich i z przerażeniem stwierdziłam, że nie mam na sobie swoich ubrań. Pomacałam się po klatce piersiowej, a gdy nie wyczułam stanika, oblałam się rumieńcem. W ogóle byłam przebrana w czyjąś koszulę nocną, która była na mnie ciut za duża. Pospieszyłam szybko do okna, aby mniej więcej wiedzieć gdzie jestem, jednak widok za oknem niewiele mi mówił. Wszędzie dookoła były szare kamienice, oddzielone jedynie ulicą. Na chodnikach miejscami stały czarne połyskujące samochody. Pierwszy raz widziałam je na żywo, a robiły niemałe wrażenie.
Nagle klamka poruszyła się niespokojnie, a ja szybko wróciłam do łóżka i udałam, że śpię. Usłyszałam powolne i ciężkie kroki, które wskazywały, że do pokoju wszedł mężczyzna. Nie odzywał się, tylko po prostu tak jakby się przechadzał po całym pomieszczeniu. Podszedł do okna, do miejsca, przy którym niedawna stałam ja. Później stanął przy łóżku i mnie obserwował. Czułam jego wzrok na sobie i aż mnie korciło, by otworzyć oczy i zobaczyć, kto tak uparcie się we mnie wpatruje:
-I know that you're not sleeping.- Rozległ się szept tuż nad moim uchem, a ja aż podskoczyłam w miejscu, a włosy na karku stanęły mi dęba- You don't need to be afraid. You're safe here.- Zapewniał całkiem miły głos młodego mężczyzny. Znałam angielski, więc wiedziałam co do mnie powiedział. Ostrożnie rozchyliłam powieki i mym oczom ukazał się obraz sympatycznego chłopaka, który się nade mną pochylał z łagodnym uśmiechem na ustach. Jedną ręką opierał się o ramę łóżka, a drugą położył po mojej lewej stronie. Mógł mieć około dziewiętnastu lub dwudziestu lat. Niebieskie oczy spoglądały radośnie w moje, a blond włosy niemal dotykały mojego czoła:
-What's your name, beautiful girl?- Zapytał, odchylając się do tyłu i siadając na łóżku. Spojrzałam na niego niepewnie. Nie mógł być Polakiem, skoro mówił do mnie po angielsku. W takim razie kim jest...?
-Pola.- Odparłam krótko, uciekając gdzieś wzrokiem. Ciągle patrzył wprost na mnie tymi roześmianymi oczami, jakby pierwszy raz od dłuższego czasu widział żywą istotę
-Your name is as beautiful as you. My name is Alexander, but call me Alex.- Przedstawił się- How old are you, Pola?- Znów się zawiesiłam. Pomimo jego życzliwego wyglądu, nie chciałam mu ufać. Może to dlatego, bo sprawiał takie wrażenie? Osoby, której można zaufać?
-I'm sixteen.
-You're young.- Zdziwił się- I'm four years older than you.- Pochwalił się
-So you're twenty?- Było to bardziej stwierdzenie, lecz zabrzmiało jak pytanie
-Yes.- Zgodził się- Maybe you're hungry?- Już chciałam odpowiedzieć, że nie, lecz mój brzuch mnie uprzedził i wydał z siebie przeciągłe ,,warknięcie"- I guess that means 'yes'.- Zaśmiał się i podał mi dłoń, abym wstała. Dosyć ostrożnie ją przyjęłam, a on pociągną mnie do kuchni. Usiadłam przy niewielkim stoliku i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Kuchnia była dosyć niewielka, lecz utrzymana w porządku sprawiała schludne i przytulne wrażenie. Chłopak podał mi filiżankę z herbatą Ealr Grey, która w tych czasach była cholernie droga i przeznaczona wyłącznie dla burżuazji lub żołnierzy. Może to Anglik?, pomyślałam, lecz dosłownie sekundę później zauważyłam, że na krześle wisi niebieski szwedzki mundur. Zerwałam się z krzesła jak dzika, a on przerwał dotychczasową czynność:
-What's wrong?- Zapytał z obawą w głosie, a gdy zrozumiał, że spoglądam z przestrachem na wiszący mundur, szybko się ożywił- It's not like you think. Calm down, please. It's okay. I told you that you're safe here. I won't hurt you. Just...- Nie dokończył, bo puściłam się biegiem do wyjścia, które dosłownie przypadkowo znalazłam- Hey! Wait!- Krzyknął za mną i ruszył moim śladem...
Komentarze
Prześlij komentarz