Rozdział 22
Wyrwałam sie Alex'owi i pobiegłam w stronę drzwi, a on za mną. Jednak udało mu się mnie dogonić już w wejściu na klatkę schodową:
-Wait. Don't go there!- Krzyknął, łapiąc mnie za ramię
-Mat is there!- Odkrzyknęłam, usiłując się oswobodzić.
-Then I will go. Stay here.- Pognał po schodach na dół, jeszcze nie przebrany ze swojego niebieskiego munduru, a ja za nim
-Alex, don't! They will kill you! You're wearing your uniform! They're killing swedish soldiers!- Krzyknęłam za nim- Alex!- Drzwi trzasnęły na dole, co oznaczało, że już wyszedł. Zrezygnowana usiadłam na schodach i ukryłam twarz w dłoniach. Nie wiem o kogo bardziej się bałam, czy o Mateusza, czy też może o Szweda. Na klatkę schodową wyjrzała babcia:
-Wchodź do domu, dziecko. Szybko!- Ponagliła, a ja niechętnie weszłam do mieszkania
-Mateusza nadal nie ma?- Zapytałam, na co powoli pokręciła przecząco głową
-Mam nadzieję, że trzyma się z dala od tego co tu się dzieje.- Po jej zoraną zmarszczkami twarzą pociekły łzy- Wczoraj przyszedł list od ich rodziców, gdzie zapraszają go na wakacje do nich do Anglii. A co ja im powiem, jeżeli już nie wróci albo zostanie złapany?
-Nic mu nie będzie babciu.- Próbowałam ją uspokoić- To mądry chłopak. Wróci do domu jak się uspokoi na zewnątrz.
-Pewnie masz rację.- Zgodziła się w końcu ze mną i w tej samej chwili jeden z zabłąkanych pocisków trafił nasze kuchenne okno. Obie z krzykiem rzuciłyśmy się na ziemię, a szkło posypało się na podłogę.- Odsuń się od okien!- Nakazała babcia, a ja nie zamierzałam się jej nie posłuchać. Przeczołgałam się do salonu, który znajdował się po przeciwnej stronie co kuchnia, więc był względnie bezpiecznym pomieszczeniem. Wtem kolejne okno zostało trafione. Tym razem szkło posypało się w mojej sypialni, gdyż znajdowała się ona obok kuchni i miała okno z widokiem na ulicę. Nie miałam czasu na rozpaczanie po rozbitym oknie i myśleniu o spędzeniu nocy, bo ważniejsze było teraz to, aby schować się w bezpiecznym miejscu i przy okazji nie zostać trafionym pociskiem lub odłamkami potłuczonej szyby okiennej. Babcia również się przemieściła do salonu. Gdy tylko obie się tam znalazłyśmy, usłyszałyśmy, że drzwi wejściowe się otworzyły, do mieszkania ktoś się wtoczył i z trzaskiem się zamknęły. Obie spojrzałyśmy na siebie, a ja wychyliłam głowę z salonu. Pod drzwiami na podłodze siedział zziajany Mateusz, a tuż obok niego ledwo zipiał Szwed. Myślałam, że się popłaczę ze szczęścia. Podbiegłam do nich i do obu się przytuliłam...
-Wait. Don't go there!- Krzyknął, łapiąc mnie za ramię
-Mat is there!- Odkrzyknęłam, usiłując się oswobodzić.
-Then I will go. Stay here.- Pognał po schodach na dół, jeszcze nie przebrany ze swojego niebieskiego munduru, a ja za nim
-Alex, don't! They will kill you! You're wearing your uniform! They're killing swedish soldiers!- Krzyknęłam za nim- Alex!- Drzwi trzasnęły na dole, co oznaczało, że już wyszedł. Zrezygnowana usiadłam na schodach i ukryłam twarz w dłoniach. Nie wiem o kogo bardziej się bałam, czy o Mateusza, czy też może o Szweda. Na klatkę schodową wyjrzała babcia:
-Wchodź do domu, dziecko. Szybko!- Ponagliła, a ja niechętnie weszłam do mieszkania
-Mateusza nadal nie ma?- Zapytałam, na co powoli pokręciła przecząco głową
-Mam nadzieję, że trzyma się z dala od tego co tu się dzieje.- Po jej zoraną zmarszczkami twarzą pociekły łzy- Wczoraj przyszedł list od ich rodziców, gdzie zapraszają go na wakacje do nich do Anglii. A co ja im powiem, jeżeli już nie wróci albo zostanie złapany?
-Nic mu nie będzie babciu.- Próbowałam ją uspokoić- To mądry chłopak. Wróci do domu jak się uspokoi na zewnątrz.
-Pewnie masz rację.- Zgodziła się w końcu ze mną i w tej samej chwili jeden z zabłąkanych pocisków trafił nasze kuchenne okno. Obie z krzykiem rzuciłyśmy się na ziemię, a szkło posypało się na podłogę.- Odsuń się od okien!- Nakazała babcia, a ja nie zamierzałam się jej nie posłuchać. Przeczołgałam się do salonu, który znajdował się po przeciwnej stronie co kuchnia, więc był względnie bezpiecznym pomieszczeniem. Wtem kolejne okno zostało trafione. Tym razem szkło posypało się w mojej sypialni, gdyż znajdowała się ona obok kuchni i miała okno z widokiem na ulicę. Nie miałam czasu na rozpaczanie po rozbitym oknie i myśleniu o spędzeniu nocy, bo ważniejsze było teraz to, aby schować się w bezpiecznym miejscu i przy okazji nie zostać trafionym pociskiem lub odłamkami potłuczonej szyby okiennej. Babcia również się przemieściła do salonu. Gdy tylko obie się tam znalazłyśmy, usłyszałyśmy, że drzwi wejściowe się otworzyły, do mieszkania ktoś się wtoczył i z trzaskiem się zamknęły. Obie spojrzałyśmy na siebie, a ja wychyliłam głowę z salonu. Pod drzwiami na podłodze siedział zziajany Mateusz, a tuż obok niego ledwo zipiał Szwed. Myślałam, że się popłaczę ze szczęścia. Podbiegłam do nich i do obu się przytuliłam...
Komentarze
Prześlij komentarz