Rozdział 25
Czy byłam przeciwna temu spotkaniu? Owszem, ale jeżeli miała to być zapłata za szybę oraz jej wstawienie to mogłam się poświęcić, w szczególności, że byłam gościem w mieszkaniu Mateusza i jego babci. Teraz miałam szansę, aby przynajmniej częściowo jakoś przydać się, a nie ciągle być obciążeniem. Bo przecież przeze mnie musieli kupować więcej jedzenia, którego i tak było okropnie mało, a i ceny nie były najniższe. A spotkanie z kimś nowy nie jest czymś wymagającym.
Arek zadeklarował się, że przyjdzie po mnie następnego dnia o trzynastej i tak też się zjawił. Był jak na te czasy wystarczająco elegancko ubrany, a w dłoniach trzymał bukiet kwiatów. Nie mam pojęcia skąd on je wziął o tej porze roku, aczkolwiek serdecznie mu za nie podziękowałam.
Zabrał mnie na spacer po pobliskim parku oraz do portu. Podziwialiśmy szare Morze Bałtyckie, które było usiane szwedzką flotą. Na plaże był zakaz wstępu, gdyż była okupowana przez żołnierzy i ogółem przez wojsko, więc musieliśmy zadowolić się pobytem w porcie.
Później spacerowaliśmy ulicami i w międzyczasie zaczęliśmy rozmawiać o przyziemnych rzeczach. Jeszcze nigdy z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze jak z nim. Pytał mnie o moje zainteresowania oraz o to jak wiele wiem o panującej sytuacji w kraju, lecz o tym zupełnie nie miałam pojęcia, lecz on wszystko mi wyjaśnił. Teraz wiedziałam, że najgorzej mieli mieszkańcy Krakowa oraz Warszawy, gdyż te miasta były okupowane przez niemieckie wojska. Powstały tam nawet getta dla Żydów, nie mówiąc już o obozach koncentracyjnych, gdzie ginęło mnóstwo ludzi...
W końcu przysiedliśmy na jednej z ławek w parku. Ulubionym tematem Arka do rozmów było jednak państwo podziemne. Z fascynacją opowiadał mi o ich wszystkich planach oraz o tym, co udało im się do tej pory dokonać. Wyraził również swoją aprobatę dla grupy z Warszawy, która skutecznie ,,umilała" życie ,,szwabom" jak to powiedział. Małe sabotaże i inne akcje były jego konikiem. Chętnie dzielił się ze mną swoimi pomysłami na nowe ,,zadymy", a ja wiernie go słuchałam. Czasami nawet sama chciałam w tym uczestniczyć, ale wiedziałam jakie będzie zdanie Mateusza oraz złość babci.
Czy doszło między nami do jakiegoś bliższego zbliżenia? Cóż, Arek przy każdej nadarzającej się okazji łapał mnie za rękę i niby to gdzieś prowadził, lecz wiedziałam, że robi to celowo. Gdy przysiedliśmy na ławce, to zapytał mnie czy nie jest mi zimno, lecz zaprzeczyłam, ale go to nie zraziło i mnie objął. Ogółem dziwnie się czułam, gdy to robił, w sensie, gdy próbował się do mnie zbliżyć. Co prawda jest dobrym rozmówcą i można z nim pogadać na przeróżne tematy, lecz w pewien sposób nie wydawał się dla mnie kimś ważniejszym niż kolega lub przyjaciel. Po prostu nie wyobrażałam go sobie jako męża lub jako osobę, którą mogłabym pokochać.
Przed godziną policyjną odprowadził mnie pod kamienicę. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy, a Arek wyznał, że fajna ze mnie babka oraz, że ma nadzieję, iż nie raz jeszcze się spotkamy. Na pożegnanie cmoknął mnie w policzek, a los chciał, że w tym momencie Alex wychodził do pracy i nas zauważył...
Arek zadeklarował się, że przyjdzie po mnie następnego dnia o trzynastej i tak też się zjawił. Był jak na te czasy wystarczająco elegancko ubrany, a w dłoniach trzymał bukiet kwiatów. Nie mam pojęcia skąd on je wziął o tej porze roku, aczkolwiek serdecznie mu za nie podziękowałam.
Zabrał mnie na spacer po pobliskim parku oraz do portu. Podziwialiśmy szare Morze Bałtyckie, które było usiane szwedzką flotą. Na plaże był zakaz wstępu, gdyż była okupowana przez żołnierzy i ogółem przez wojsko, więc musieliśmy zadowolić się pobytem w porcie.
Później spacerowaliśmy ulicami i w międzyczasie zaczęliśmy rozmawiać o przyziemnych rzeczach. Jeszcze nigdy z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze jak z nim. Pytał mnie o moje zainteresowania oraz o to jak wiele wiem o panującej sytuacji w kraju, lecz o tym zupełnie nie miałam pojęcia, lecz on wszystko mi wyjaśnił. Teraz wiedziałam, że najgorzej mieli mieszkańcy Krakowa oraz Warszawy, gdyż te miasta były okupowane przez niemieckie wojska. Powstały tam nawet getta dla Żydów, nie mówiąc już o obozach koncentracyjnych, gdzie ginęło mnóstwo ludzi...
W końcu przysiedliśmy na jednej z ławek w parku. Ulubionym tematem Arka do rozmów było jednak państwo podziemne. Z fascynacją opowiadał mi o ich wszystkich planach oraz o tym, co udało im się do tej pory dokonać. Wyraził również swoją aprobatę dla grupy z Warszawy, która skutecznie ,,umilała" życie ,,szwabom" jak to powiedział. Małe sabotaże i inne akcje były jego konikiem. Chętnie dzielił się ze mną swoimi pomysłami na nowe ,,zadymy", a ja wiernie go słuchałam. Czasami nawet sama chciałam w tym uczestniczyć, ale wiedziałam jakie będzie zdanie Mateusza oraz złość babci.
Czy doszło między nami do jakiegoś bliższego zbliżenia? Cóż, Arek przy każdej nadarzającej się okazji łapał mnie za rękę i niby to gdzieś prowadził, lecz wiedziałam, że robi to celowo. Gdy przysiedliśmy na ławce, to zapytał mnie czy nie jest mi zimno, lecz zaprzeczyłam, ale go to nie zraziło i mnie objął. Ogółem dziwnie się czułam, gdy to robił, w sensie, gdy próbował się do mnie zbliżyć. Co prawda jest dobrym rozmówcą i można z nim pogadać na przeróżne tematy, lecz w pewien sposób nie wydawał się dla mnie kimś ważniejszym niż kolega lub przyjaciel. Po prostu nie wyobrażałam go sobie jako męża lub jako osobę, którą mogłabym pokochać.
Przed godziną policyjną odprowadził mnie pod kamienicę. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy, a Arek wyznał, że fajna ze mnie babka oraz, że ma nadzieję, iż nie raz jeszcze się spotkamy. Na pożegnanie cmoknął mnie w policzek, a los chciał, że w tym momencie Alex wychodził do pracy i nas zauważył...
Komentarze
Prześlij komentarz