Rozdział 28

Tamtej nocy stoczyłam niemały bój ze swoimi myślami. No i oczywiście przez to nie zmrużyłam oka. Ciągle nie wiedziałam, co tak naprawdę dzieje się w moim sercu oraz głowie. Stałam się przez to nieobecna w codziennym życiu. Często zwracano mi uwagę, że czajnik piszczy, albo że przypalam obiad. Cały czas chodziłam zamyślona, a to niestety dobrze na mnie nie wpływało...
Gdy nastał poniedziałek, tak jak zwykle poszłam wysprzątać mieszkanie Alexa. Miało to być nasze pierwsze spotkanie od mojej randki z Arkiem, bo jakimś dziwnym trafem od tamtej pory go nie widziałam.
Nim weszłam do jego mieszkania, przez chwilę stałam pod drzwiami i zastanawiałam się czy może nie zrezygnować. Uznałam, że jak ujrzę ból na jego twarzy, to chyba się zastrzelę. Zebrałam się w sobie i weszłam do środka, gdzie już gościł zapach jajecznicy. Zdziwiona zostawiłam swoje przybory przy drzwiach i ruszyłam do kuchni, gdzie zastałam uśmiechniętego od ucha do ucha Alexa, który właśnie w tej chwili smażył sobie śniadanie w najlepsze:
-Good morning, beautiful girl.- Przywitał się ze mną radośnie, a ja zaniemówiłam. Spodziewałam się, że będzie raczej ponury i smutny, a tu zupełnie coś odwrotnego...
-Hey.- Odpowiedziałam na powitanie- Mmm, it smells good.- Pochwaliłam
-Do you want some?- Zaproponował, lecz pokręciłam głową
-I have to clean your flat.- Odparłam, wracając po wiadro
-But first you need to try my breakfast!- Szybko znalazł się obok mnie i chwytając za ramiona, zaprowadził do kuchni, gdzie posadził mnie przy stole.
Ostatecznie zjadłam z nim śniadanie, a jajecznica, którą przyrządził była wyśmienita. Dawno nie jadłam czegoś tak pysznego. Oczywiście nie obyło się bez moich pochwał, na co skromnie machną ręką i stwierdził, że danie smakuje normalnie, oraz że to nic niezwykłego.
Po pozmywaniu naczyń, w końcu zabrałam się za wycieranie kurzy. Alex w tym czasie włączył dla mnie gramofon, a sam poszedł spać. Płynące z tego wynalazku dźwięki skutecznie umilały mi sprzątanie, przez co nim się obejrzałam, kurze wytarte były wszędzie, prócz sypialni. Postanowiłam, że zrobię to jak już Szwed wstanie, bo nie chciałam go budzić. Poczęłam zamiatać podłogę, a płyta w gramofonie już się skończyła i wykonywałam tą czynność z zupełnej ciszy. Muszę przyznać, że był to cudowny wynalazek, a puszczona muzyka sprawiała wrażenie, jakby grana była na żywo.
Gdy skończyłam zamiatanie, wstąpiłam do jego pokoju, gdzie jak się okazało wcale nie spał...

Komentarze