Rozdział 32

Zgodziłam się, aczkolwiek czułam czego może dotyczyć jej rozmowa ze mną. W przeciągu tych kilku sekund spróbowałam przygotować się na to psychicznie i chyba mi się udało, bo podczas tej niezbyt przyjemnej pogawędki, udało mi się nie rozpłakać, ani nie wybiec z pokoju. Chyba to dlatego, że ona była już na skraju ludzkiej wytrzymałości i to ja miałam ją w pewien sposób podnieść na duchu:
-Przepraszam, że cię o to pytam, ale ty pewnie jako jedyna osoba wiesz co czuję. Opowiesz mi o tym, jak się tutaj znalazłaś?- W tej chwili Monika przypominała mi małą, zagubioną dziewczynkę, która potrzebuje przewodnika, kogoś, kto by złapał ją za rękę i poprowadził we właściwym kierunku
-Mogę spróbować.- Zgodziłam się, bo wiedziałam, że ona tego potrzebuje- Wszystko stało się kilka miesięcy temu. Szwedzi wchodząc na nasze podwórko, zastrzelili mojego starszego brata, a gdy uciekałyśmy z mamą i siostrą, trafili moją siostrzyczkę w głowę.- Przerwałam na chwilę, aby wziąć wdech- Dalej uciekałyśmy z mamą, kiedy najpierw postrzelili ją w nogę, a potem w serce. Później kontynuowałam ucieczkę sama i ostatecznie wpadłam do rzeki. Dalej nie pamiętam co się działo, ale obudziłam się tutaj.- Podrapałam się z zakłopotaniem po głowie, a ona uważnie mnie obserwowała z szeroko otwartymi oczami.
-Tobie odebrali dosłownie wszystko.- Wyszeptała wstrząśnięta- Rodzinę, dom... Zabili ich na twoich oczach...
-To prawda.- Zgodziłam się- Ale teraz mam nowy dom i nową rodzinę. To znaczy, nie żebym nie tęskniła za swoją prawdziwą rodziną, ale nie mogę wiecznie ich opłakiwać. Muszę spróbować żyć w tych czasach. Żyć za nich, a przynajmniej za moje rodzeństwo, bo zginęli młodo. Bez żadnej szansy na młodość.- Na chwilę zamilkłam, lecz ona czekała na moje dalsze słowa- Jakoś wam się ułoży. Dostaniecie nowe dokumenty, wyjedziecie gdzieś i zaczniecie nowe życie. Kupicie nowe ubrania, wynajmiecie mieszkanie, znajdziecie pracę. Może nawet założycie rodzinę. Możliwości jest wiele. I wiem, że to bardzo boli. Stracić wszystko w mgnieniu oka i zostać całkowicie samemu. Ciesz się, że masz przynajmniej starszego brata. Razem będzie wam łatwiej.
-Masz rację.- Zgodziła się- To cud, że on jeszcze żyje.- Na chwilę zamilkła, lecz zaraz znowu się odezwała- I jesteśmy w państwie podziemnym, więc dosyć szybko uzyskamy jakieś dokumenty i kryjówkę. Dziękuję ci. I jeszcze raz przepraszam.
Dołączyłyśmy do Mateusza i babci, którzy siedzieli w pokoju Mateusza i obserwowali jak Arek coś im tłumaczy. Już się obudził i wyglądał dosyć marnie...

Komentarze