Rozdział 9
Nadeszła niedziela czyli wyjście do kościoła. Babcia wyjęła dla mnie jasno niebieską suknię, która kiedyś należała do mamy Mateusza i pasowała na mnie jak ulał. Szczęście, że Mateusz nie roszczył sobie praw do ubrań po swojej matce, bo inaczej chodziłabym goła i wesoła. Do tego założyłam jeszcze jej płaszcz i ocieplane botki.
Swoje blond włosy starannie poczesałam i zaplotłam w warkocz, który luźno opadał na plecy.
Msza szybko zleciała, w sumie jak zawsze. W chórku, w którym śpiewała babcia Pola i od niedawna ja, chodziły różne plotki na mój temat. Że jestem z nieprawego łoża lub może nową dziewczyną Mateusza, lecz pewnej niedzieli, babcia postawiła sprawę jasno, że jestem jej podopieczną. Wtedy ucichły wszelkie teorie o mnie.
Przy drzwiach kościoła kręcili się szwedzcy żołnierze w identycznych mundurach jak ten Alexa. Od Mateusza dowiedziałam się, że ,,nasz" Szwed chodzi na nocne warty i patrole, więc dlatego rzadko się go widuje za dnia. To by wszystko wyjaśniało, dlaczego spał w dzień, kiedy przyszłam do niego z ciastem i czemu wychodził po zachodzie słońca, kiedy sprzątałam klatkę schodową. Tylko czemu mi nie powiedział wprost, że idzie na patrol lub wartę? Może nie wiedział jak to powiedzieć po angielsku albo zapomniał? Mniejsza o to, bo już wiedziałam co robi.
Wychodząc z kościoła, Mateusz zaczepił pewną dziewczynę, może o rok starszą od nas. Była piękna. Czarne włosy były starannie wyczesane i upięte, orzechowe oczy podkreśloną czarną kredką, a usta pomalowane czerwoną pomadką. Ubrana była w brązowe, prawdopodobnie niedźwiedzie futro. Przez chwilę rozmawiali, gdy dołączył do nich chłopak. Był wyższy od Mateusza, lecz niewiele. Chłopak miał mleczno-czekoladowe włosy oraz niebieskie oczy ukryte za okrągłymi okularami. Sprawiał wrażenie poważnego, a za razem rozbawionego. Trudno było go rozgryźć.
W końcu babcia się zniecierpliwiła i przywołała do nas Mateusza, który niechętnie pożegnał się ze swymi towarzyszami:
-Znowu ją zaczepiasz?- Zapytała uszczypliwie, gdy tylko do nas dołączył
-Nie zaczepiam, tylko z nią rozmawiam.- Odparł chłodno
-Daj sobie z nią spokój. To nie jest panna dla ciebie. Poza tym to nie czas na amory.
-Staroświecka jesteś.- Fuknął Mateusz
-A tak w ogóle, kto to był?- Włączyłam się do rozmowy i w tym czasie minęli nas żołnierze
-Monika i jej brat Arek.- Odpowiedział na me pytanie chłopak
-Mateusz już od jakiegoś czasu gania za tą dziewczyną jak pies, z tym językiem na brodzie wywieszonym.- Mruknęła babcia
-Wcale za nią nie ganiam!- Zaprotestował żywo- Po prostu zamieniam z nią kilka zdań na chwilę, a ty to już nazywasz ganianiem...
Później, aż do samego dotarcia do domu nie odzywali się do siebie. Widać gołym okiem było, że babcia nie popierała tego ,,związku", lecz Mateusz jakoś się uparł na tą dziewczynę. Raz kiedy weszłam do jego pokoju, aby zawołać go na śniadanie, zauważyłam na blacie biurka niedokończony list, który zaczynał się słowami ,,Droga Moniko...". Dalej nawet nie śmiałam czytać, bo to w sumie nie moja sprawa.
Jednak podczas robienia obiadu, dowiedziałam się czemu babcia tak bardzo nie toleruje owej Moniki. Dziewczyna bierze czynny udział w konspiracji i babcia Pola nie chce, aby Mateusz wpadł w ręce żołnierzy, jeżeli coś się nie uda. Był jej jedyną rodziną i nadzieją w tych trudnych czasach. Nie chciała go stracić, lecz on tego nie rozumiał. Myślał, że ona jej nie lubi dlatego, że Monika mogła go uwieść i wykorzystać w konspiracji...
Swoje blond włosy starannie poczesałam i zaplotłam w warkocz, który luźno opadał na plecy.
Msza szybko zleciała, w sumie jak zawsze. W chórku, w którym śpiewała babcia Pola i od niedawna ja, chodziły różne plotki na mój temat. Że jestem z nieprawego łoża lub może nową dziewczyną Mateusza, lecz pewnej niedzieli, babcia postawiła sprawę jasno, że jestem jej podopieczną. Wtedy ucichły wszelkie teorie o mnie.
Przy drzwiach kościoła kręcili się szwedzcy żołnierze w identycznych mundurach jak ten Alexa. Od Mateusza dowiedziałam się, że ,,nasz" Szwed chodzi na nocne warty i patrole, więc dlatego rzadko się go widuje za dnia. To by wszystko wyjaśniało, dlaczego spał w dzień, kiedy przyszłam do niego z ciastem i czemu wychodził po zachodzie słońca, kiedy sprzątałam klatkę schodową. Tylko czemu mi nie powiedział wprost, że idzie na patrol lub wartę? Może nie wiedział jak to powiedzieć po angielsku albo zapomniał? Mniejsza o to, bo już wiedziałam co robi.
Wychodząc z kościoła, Mateusz zaczepił pewną dziewczynę, może o rok starszą od nas. Była piękna. Czarne włosy były starannie wyczesane i upięte, orzechowe oczy podkreśloną czarną kredką, a usta pomalowane czerwoną pomadką. Ubrana była w brązowe, prawdopodobnie niedźwiedzie futro. Przez chwilę rozmawiali, gdy dołączył do nich chłopak. Był wyższy od Mateusza, lecz niewiele. Chłopak miał mleczno-czekoladowe włosy oraz niebieskie oczy ukryte za okrągłymi okularami. Sprawiał wrażenie poważnego, a za razem rozbawionego. Trudno było go rozgryźć.
W końcu babcia się zniecierpliwiła i przywołała do nas Mateusza, który niechętnie pożegnał się ze swymi towarzyszami:
-Znowu ją zaczepiasz?- Zapytała uszczypliwie, gdy tylko do nas dołączył
-Nie zaczepiam, tylko z nią rozmawiam.- Odparł chłodno
-Daj sobie z nią spokój. To nie jest panna dla ciebie. Poza tym to nie czas na amory.
-Staroświecka jesteś.- Fuknął Mateusz
-A tak w ogóle, kto to był?- Włączyłam się do rozmowy i w tym czasie minęli nas żołnierze
-Monika i jej brat Arek.- Odpowiedział na me pytanie chłopak
-Mateusz już od jakiegoś czasu gania za tą dziewczyną jak pies, z tym językiem na brodzie wywieszonym.- Mruknęła babcia
-Wcale za nią nie ganiam!- Zaprotestował żywo- Po prostu zamieniam z nią kilka zdań na chwilę, a ty to już nazywasz ganianiem...
Później, aż do samego dotarcia do domu nie odzywali się do siebie. Widać gołym okiem było, że babcia nie popierała tego ,,związku", lecz Mateusz jakoś się uparł na tą dziewczynę. Raz kiedy weszłam do jego pokoju, aby zawołać go na śniadanie, zauważyłam na blacie biurka niedokończony list, który zaczynał się słowami ,,Droga Moniko...". Dalej nawet nie śmiałam czytać, bo to w sumie nie moja sprawa.
Jednak podczas robienia obiadu, dowiedziałam się czemu babcia tak bardzo nie toleruje owej Moniki. Dziewczyna bierze czynny udział w konspiracji i babcia Pola nie chce, aby Mateusz wpadł w ręce żołnierzy, jeżeli coś się nie uda. Był jej jedyną rodziną i nadzieją w tych trudnych czasach. Nie chciała go stracić, lecz on tego nie rozumiał. Myślał, że ona jej nie lubi dlatego, że Monika mogła go uwieść i wykorzystać w konspiracji...
Komentarze
Prześlij komentarz