Rozdział 13
Po zrobieniu Alex'owi kanapek, powróciłam do sprzątania. Oczywiście nie obyłoby się bez rozmowy z nim, lecz teraz poczułam, że coś się zmieniło. Już nie czułam do niego takiej rezerwy i niechęci, jak na początku naszej znajomości. Chociaż w sumie to każdy by łapał upadającego człowieka, w szczególności, że ten człowiek sprząta ci mieszkanie.
Podczas rozmowy udało mi się dowiedzieć, że Szwed nie tylko pełni warty i patrole, lecz bada różne sprawy, a w szczególności te, w których głównymi sprawcami są szwedzcy żołnierze. To dlatego trafił na mnie, a ja na wspomnienie krwi na śniegu oraz lodowatej wody, mimowolnie zadrżałam.
Gdy Alex zaszył się w swojej sypialni, zaczęłam zmywać po zjedzonym przez niego posiłku. Później dokończyłam sprzątanie kuchni i zabrałam się za ścieranie kurzy z rozległego salonu.
Osobiście byłam zachwycona elegancją mebli oraz ich stanem, który był godny podziwu, zupełnie jakby Szwed w ogóle nie zasiadał w salonie. W pomieszczeniu również znajdował się gruby telewizor oraz radio na parapecie okna. Pierwszy raz widziałam te urządzenia na własne oczy. Co prawda słyszałam o nowościach technologicznych, lecz nie pojmowałam ich swoim wiejskim i prostym rozumem. Dla mnie codziennością były skromne warunki oraz ślęczenie w garach i dzierżenie miotły. Zamyśliłam się przez chwilę, lecz na powrót wróciłam do smutnej rzeczywistości, w jakiej obecnie przyszło mi żyć. Co zdołałam osiągnąć przez ten miesiąc spędzony u babci Poli i Mateusza? Nową rodzinę? Nowych znajomych? Nowe miejsce zamieszkania? Nowe doświadczenia?
Nie chciałam ich, ani nawet o nie nie prosiłam. Wolałam swoje poprzednie życie, w którym na pierwszym miejscu stała moja rodzina, później dom, a dopiero na końcu moje własne pragnienia i marzenia. A właśnie, jakie ja właściwie mam marzenia? Znów się zamyśliłam i przysiadłam na drogiej sofie, która najpewniej nigdy wcześniej nie była używana.
Czego pragniesz, Polu? Co chcesz osiągnąć?, zadawałam sobie te pytania w głowie. Siedziałam tak dobre kilka chwil, aż uzmysłowiłam sobie coś. Właśnie w tej chwili dążyłam do swojego jakiegoś celu- sprzątałam, a po co sprzątałam? Żeby zarobić pieniądze, lecz po co mi one? A otóż chcę zapłacić babci za gościnę. I co dalej? Będę tak u niej sobie pomieszkiwać do końca życia? To nie może tak być. Gdy już uzbieram wystarczającą sumę, poszukam sobie własnego mieszkania i się wyprowadzę. Tak, to jest dobry punkt zaczepienia, spłacić dług i się wyprowadzić.
Teraz, kiedy już wiedziałam, czego oczekuję od życia, mogłam kontynuować swoją pracę z większą chęcią i satysfakcją. Miałam jedynie nadzieję, że Alex nie okaże się być sknerą i zapłaci mi należytą sumę za me usługi.
Skończyłam wycierać kurze w salonie i już kończyłam czyścić łazienkę, gdy Szwed wyszedł ze swego pokoju, a właściwie wybiegł. Dopadł najbliższy zlew w kuchni i zaczął zanosić się donośnym oraz chrapliwym kaszlem. Wystraszona podbiegłam do niego i położyłam dłoń na jego szerokim ramieniu. Kaszląc, pokiwał przeczącą głową, co miało oznaczać, że nie potrzebuje mojej pomocy. W końcu się podniósł znad zlewu, a ja zauważyłam, że na ustach i brodzie ma krew...
Podczas rozmowy udało mi się dowiedzieć, że Szwed nie tylko pełni warty i patrole, lecz bada różne sprawy, a w szczególności te, w których głównymi sprawcami są szwedzcy żołnierze. To dlatego trafił na mnie, a ja na wspomnienie krwi na śniegu oraz lodowatej wody, mimowolnie zadrżałam.
Gdy Alex zaszył się w swojej sypialni, zaczęłam zmywać po zjedzonym przez niego posiłku. Później dokończyłam sprzątanie kuchni i zabrałam się za ścieranie kurzy z rozległego salonu.
Osobiście byłam zachwycona elegancją mebli oraz ich stanem, który był godny podziwu, zupełnie jakby Szwed w ogóle nie zasiadał w salonie. W pomieszczeniu również znajdował się gruby telewizor oraz radio na parapecie okna. Pierwszy raz widziałam te urządzenia na własne oczy. Co prawda słyszałam o nowościach technologicznych, lecz nie pojmowałam ich swoim wiejskim i prostym rozumem. Dla mnie codziennością były skromne warunki oraz ślęczenie w garach i dzierżenie miotły. Zamyśliłam się przez chwilę, lecz na powrót wróciłam do smutnej rzeczywistości, w jakiej obecnie przyszło mi żyć. Co zdołałam osiągnąć przez ten miesiąc spędzony u babci Poli i Mateusza? Nową rodzinę? Nowych znajomych? Nowe miejsce zamieszkania? Nowe doświadczenia?
Nie chciałam ich, ani nawet o nie nie prosiłam. Wolałam swoje poprzednie życie, w którym na pierwszym miejscu stała moja rodzina, później dom, a dopiero na końcu moje własne pragnienia i marzenia. A właśnie, jakie ja właściwie mam marzenia? Znów się zamyśliłam i przysiadłam na drogiej sofie, która najpewniej nigdy wcześniej nie była używana.
Czego pragniesz, Polu? Co chcesz osiągnąć?, zadawałam sobie te pytania w głowie. Siedziałam tak dobre kilka chwil, aż uzmysłowiłam sobie coś. Właśnie w tej chwili dążyłam do swojego jakiegoś celu- sprzątałam, a po co sprzątałam? Żeby zarobić pieniądze, lecz po co mi one? A otóż chcę zapłacić babci za gościnę. I co dalej? Będę tak u niej sobie pomieszkiwać do końca życia? To nie może tak być. Gdy już uzbieram wystarczającą sumę, poszukam sobie własnego mieszkania i się wyprowadzę. Tak, to jest dobry punkt zaczepienia, spłacić dług i się wyprowadzić.
Teraz, kiedy już wiedziałam, czego oczekuję od życia, mogłam kontynuować swoją pracę z większą chęcią i satysfakcją. Miałam jedynie nadzieję, że Alex nie okaże się być sknerą i zapłaci mi należytą sumę za me usługi.
Skończyłam wycierać kurze w salonie i już kończyłam czyścić łazienkę, gdy Szwed wyszedł ze swego pokoju, a właściwie wybiegł. Dopadł najbliższy zlew w kuchni i zaczął zanosić się donośnym oraz chrapliwym kaszlem. Wystraszona podbiegłam do niego i położyłam dłoń na jego szerokim ramieniu. Kaszląc, pokiwał przeczącą głową, co miało oznaczać, że nie potrzebuje mojej pomocy. W końcu się podniósł znad zlewu, a ja zauważyłam, że na ustach i brodzie ma krew...
Komentarze
Prześlij komentarz