Rozdział 14

Zbladłam i zamarłam. O co tu, do cholery, chodzi?! W jednej chwili miałam zamiar rzucić to wszystko i uciec gdzieś daleko. Gdzieś, gdzie nie ma Szwedów, krwi, ani tym bardziej nie ma wojny...
Spróbowałam się opanować i zadałam mu pytanie:
-Wszystko w porządku?- Zapytałam drżącym głosem. Alex popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, a ja zdałam sobie sprawę, że mówiłam po polsku- Are you alright?
-Ugh, yes. Don't worry. It's normal.- Zbył mnie i szybko przeszedł do łazienki, a swoje zakrwawione usta zakrył dłonią.
-It isn't normal!- Sprzeciwiłam się i podążyłam za nim, lecz zamknął mi drzwi przed nosem- Alex!- Wydarłam się, ale nie tknęłam klamki, ani drzwi. To była jego prywatna sprawa i nie powinnam w nią ingerować, jeżeli on sobie tego nie życzy. Miałam tu tylko doglądać porządku co jakiś czas i gotować obiad, nic więcej. Ale przecież za tymi drzwiami twój pracodawca próbuje zetrzeć krew z ust i brody, przeszła mi przez głowę irytująca myśl. E tam, w końcu jest dorosły i z czymś takim prostym pewnie sobie poradzi, szepnęła inna myśl, lecz nadal się niepokoiłam:
-Alex?- Zapukałam delikatnie do drzwi, które po chwili się otworzyły, a z wnętrza łazienki wyszedł dawny Szwed, bez żadnej krwi na ustach, tak jakby nigdy jej tam nie było.
-I'm good.- Położył swoją dłoń na moim ramieniu, a ja poczułam, że się rumienię- Don't worry about me.- Poprosił z tym swoim łagodnym uśmiechem
-Are you sure?- Upewniłam się jeszcze, bo taki widok nie należał do codziennych
-Yes, absolutely. Did I scare you?- Zapytał nagle, a gdy zobaczył moją niezbyt pewną mine, już znał odpowiedź- I'm so sorry. Can you forgive me? I didn't mean to scare you.- Sposępniał i położył drugą dłoń na mym wolnym ramieniu, a ja poczułam przypływ gorąca, zupełnie jakbym gotowała się od środka. Wpatrywał się we mnie intensywnie tymi swoimi niebieskimi oczami jakby z zastanowieniem. Chyba rozmyślał, czy może mi o czymś powiedzieć, czy też może lepiej zachować milczenie:
-It's alright.- Niedbałym ruchem strąciłam jego dłonie z moich ramion i wróciłam do sprzątania- I'm glad, you're okay now.
Przez jakiś czas panowała względna cisza, przerywana krokami Alexa, który krążył bez celu po całym mieszkaniu i najwyraźniej nad czymś rozmyślał. Ścierałam kurz w jego pokoju, gdy nagle drzwi zamknęły się ze szczękiem. Pomyślałam, że to pewnie przeciąg, bo akurat otworzyłam jedno okno w salonie i drugie w sypialni, lecz nie był to wiatr...

Komentarze