Rozdział 17
Ogółem babcia przez cały dzień nie wróciła do domu. Lecz jej porcja się nie zmarnowała, bo zjadła ją Monika, która jeszcze chwilę posiedziała, a później pożegnała się z nami. Mateusz wyszedł razem z nią, aby ją odprowadzić, a ja zostałam na zmywaku. Co mnie zdziwiło, Alex pomógł mi z naczyniami. Czuliśmy, że teraz się do siebie zbliżyliśmy przez ten mały sekret Szweda. Coś nas w końcu łączyło, prócz mojego cotygodniowego sprzątania jego mieszkania.
Wróciłam ze Szwedem na górę, gdzie zaczęłam zamiatać wszystkie pomieszczenia, natomiast on znów zaszył się w swojej sypialni. Pewnie śpi, pomyślałam, bo w końcu w nocy pracuje, a w dzień odsypia. Muszę przyznać, że niewiele czasu zajęło mi zamiatanie całego mieszkanka, więc wzięłam się za kolejny punkt umowy- okna. Miałam je wszystkie wymyć, lecz jak się okazało, w mieszkaniu było ich zaledwie cztery. Dwa w salonie, jedno w sypialni i jedno w łazience. Co było zadziwiające, w kuchni nie było żadnego okna, lecz w dzień było normalnie jasno. Mycie okien też nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Umyte były już trzy i zostało mi to w sypialni, jednak miałam mały dylemat. Wchodzić tam, czy może poczekać, aż Alex wstanie? Ostatecznie zdobyłam się na odwagę i zapukałam do zamkniętych drzwi. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi, więc spróbowałam jeszcze raz i nic. Delikatnie uchyliłam drzwi i zauważyłam, że Szwed sobie spokojnie śpi. Ostrożnie weszłam do środka razem z wiadrem, w którym była wymieszana woda z płynem, oraz szmatka. Przez chwilę stałam przed oknem i zastanawiałam się czy je otworzyć. Co prawda było już wcześniej otwarte, lecz gdy wychodziliśmy, zamknęłam je. Nie chciałam go otwierać, bo wtedy Alex'owi mogłoby być zimno i by się przeziębił. Zostawiłam swój ekwipunek pod oknem i podeszłam do śpiącego Szweda:
-Alex.- Szepnęłam, delikatnie szturchając go za ramię- Hey, Alex...
Nagle złapał mnie żelaznym uściskiem za nadgarstek, aż pisnęłam z bólu. Otworzył szybko oczy i spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem i puścił mój nadgarstek:
-I'm so sorry. Is it hurt?- Podniósł się do pozycji siedzącej, a ja zrobiłam krok w tył- I'm so sorry, Pola.- Pierwszy raz wypowiedział moje imię, co mnie zdziwiło bardziej niż to nagłe złapanie
-I'm fine.- Wysiliłam się na uśmiech, masując za plecami swój obolały nadgarstek.- Can I open the window please? I' going to clean it.
-Yes, yes, sure.- Szybko się podniósł i wyniósł z pokoju, lecz niebawem powrócił i obserwował mnie, stojąc w wejściu.
Ustawiłam na parapecie wiadro z zawartością, po czym sama siadłam na parapecie i zaczęłam szorowanie. Przez ten cały czas czułam się uważnie obserwowana przez niebieską parę ciekawskich oczu, które należały do jedynego mieszkańca tego mieszkania. Gdy tak siedziałam na parapecie, ktoś rzucił śnieżką w okno, a ja mało nie spadłam z zajmowanego miejsca. Zachwiałam się niebezpiecznie, a Alex już zdołał się przy mnie znaleźć i ewentualnie złapać. Poirytowana wyjrzałam przez okno i nie mogłam uwierzyć własnym oczom...
Wróciłam ze Szwedem na górę, gdzie zaczęłam zamiatać wszystkie pomieszczenia, natomiast on znów zaszył się w swojej sypialni. Pewnie śpi, pomyślałam, bo w końcu w nocy pracuje, a w dzień odsypia. Muszę przyznać, że niewiele czasu zajęło mi zamiatanie całego mieszkanka, więc wzięłam się za kolejny punkt umowy- okna. Miałam je wszystkie wymyć, lecz jak się okazało, w mieszkaniu było ich zaledwie cztery. Dwa w salonie, jedno w sypialni i jedno w łazience. Co było zadziwiające, w kuchni nie było żadnego okna, lecz w dzień było normalnie jasno. Mycie okien też nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Umyte były już trzy i zostało mi to w sypialni, jednak miałam mały dylemat. Wchodzić tam, czy może poczekać, aż Alex wstanie? Ostatecznie zdobyłam się na odwagę i zapukałam do zamkniętych drzwi. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi, więc spróbowałam jeszcze raz i nic. Delikatnie uchyliłam drzwi i zauważyłam, że Szwed sobie spokojnie śpi. Ostrożnie weszłam do środka razem z wiadrem, w którym była wymieszana woda z płynem, oraz szmatka. Przez chwilę stałam przed oknem i zastanawiałam się czy je otworzyć. Co prawda było już wcześniej otwarte, lecz gdy wychodziliśmy, zamknęłam je. Nie chciałam go otwierać, bo wtedy Alex'owi mogłoby być zimno i by się przeziębił. Zostawiłam swój ekwipunek pod oknem i podeszłam do śpiącego Szweda:
-Alex.- Szepnęłam, delikatnie szturchając go za ramię- Hey, Alex...
Nagle złapał mnie żelaznym uściskiem za nadgarstek, aż pisnęłam z bólu. Otworzył szybko oczy i spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem i puścił mój nadgarstek:
-I'm so sorry. Is it hurt?- Podniósł się do pozycji siedzącej, a ja zrobiłam krok w tył- I'm so sorry, Pola.- Pierwszy raz wypowiedział moje imię, co mnie zdziwiło bardziej niż to nagłe złapanie
-I'm fine.- Wysiliłam się na uśmiech, masując za plecami swój obolały nadgarstek.- Can I open the window please? I' going to clean it.
-Yes, yes, sure.- Szybko się podniósł i wyniósł z pokoju, lecz niebawem powrócił i obserwował mnie, stojąc w wejściu.
Ustawiłam na parapecie wiadro z zawartością, po czym sama siadłam na parapecie i zaczęłam szorowanie. Przez ten cały czas czułam się uważnie obserwowana przez niebieską parę ciekawskich oczu, które należały do jedynego mieszkańca tego mieszkania. Gdy tak siedziałam na parapecie, ktoś rzucił śnieżką w okno, a ja mało nie spadłam z zajmowanego miejsca. Zachwiałam się niebezpiecznie, a Alex już zdołał się przy mnie znaleźć i ewentualnie złapać. Poirytowana wyjrzałam przez okno i nie mogłam uwierzyć własnym oczom...
Komentarze
Prześlij komentarz