Rozdział 18

Na samym dole stał ubrany w ciepłą kurtkę chłopak z zaparowanymi okularami, którego wczoraj widziałam z Moniką pod kościołem. Chyba miał na imię Arek, a przynajmniej tak przedstawił go Mateusz. Właśnie do mnie machał, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Posłałam mu wrogie spojrzenie, ale on tylko się zaśmiał, po czym ruszył dalej ośnieżoną ulicą. Westchnęłam przeciągle, wracając do przerwanej czynności:
-Who was it?- Zapytał Alex, wyglądając przez częściowo czyste okno
-No one.- Skwitowałam- You don't need to worry.
-I see.- Usiadł na łóżku i dalej uporczywie mnie obserwował
-What do you want from me, Alex?- Zapytałam w końcu, bo już miałam serdecznie dość jego wzroku na swych plecach. Wolałam pracować bez jakiejkolwiek widowni.
-Huh? Oh, nothing.- Nie widziałam go, ale wiedziałam, że właśnie się speszył i zakłopotał- Do I bother you?
-Oh, no.- Sprzeciwiłam się niechętnie i nieśmiało spojrzałam za siebie. Siedział i wpatrywał się we mnie z tym swoim typowym uśmiechem. Szybko spuściłam wzrok i natrafiłam na jakiś podłużny kształt pod łóżkiem- What's that?- Zapytałam, odwracając się i cały czas obserwując przestrzeń pod łóżkiem.
Alex zszedł z łóżka i zajrzał pod nie:
-It's a box.- Stwierdził, po czym sięgnął po owe pudełko, a ja pomimo zżerającej mnie ciekawości, wróciłam do pucowania okna, póki on mnie nie obserwuje- It's a shotgun.- Drgnęłam na samo słowo ,,shotgun". Znów się odwróciłam i zauważyłam, że Alex ogląda znalezioną strzelbę. Ten widok tak mną wstrząsną, że rzuciłam szmatkę na podłogę i przylgnęłam do okna. Szwed spojrzał na mnie ze zdziwieniem, lecz po chwili zrozumiał:
-Hey, it's okay. You see?- Odłożył broń na ziemię i powoli do mnie podszedł- It's alright.- Przekonywał, a ja powoli się uspokajałam- You're safe here.- Nawet nie zauważyłam kiedy oplótł mnie swoimi ramionami i objął czule. Słyszałam jego umiarkowane bicie serca oraz jak chrapliwie oddychał. Pachniał świeżym praniem, zapachem, który niegdyś zawsze towarzyszył mi w rodzinnym domu. Zatraciłam się w tym zapachu i odwzajemniłam uścisk. Ukryłam swoją twarz w jego klatce piersiowej i zaczęłam szlochać. Sama byłam zdziwiona dlaczego to robię i nie wiedziałam co się ze mną stało w tamtej chwili...

Komentarze