Rozdział 19

Płakałam cały czas, obejmując go, a on tylko przyciskał mnie do siebie, głaskał po głowie i szeptał kojące słowa. W końcu jednak przemówił bardziej konkretnie:
-Hey, don't cry, beautiful girl.- Odsunął mnie od siebie i zaczął podziwiać obraz nędzy oraz rozpaczy, który sobą prezentowałam-You're safe here. No one is going to hurt you.
Ogółem między nami panowała cisza, bo zdołam się już uspokoić:
-I'm sorry.- Przeprosiłam w końcu- I just...
-Shh.- Uciszył mnie- It's okay. I understand you, just as you understand me.- Obdarzył mnie tym swoim uśmiechem, który przyprawiał mnie o szybsze bicie serca. W sumie to miał rację. Jakimś dziwnym trafem ja rozumiałam go, a on rozumiał mnie...
Dokończyłam mycie okna i sama się zmyłam do mieszkania babcia i Mateusza. Oczywiście wcześniej pożegnałam się z Alex'em, lecz tym razem serdecznie mnie uściskał i dopiero wtedy pozwolił odejść. Poprosił bym częściej do niego zaglądała oraz, że jestem tutaj mile widziana.
Jak się okazało, babcia już zdążyła wrócić, a na pytanie, gdzie była, odparła, że odwiedzała swoją starą znajomą w szpitalu. Oboje z Mateuszem odetchnęliśmy z ulgą, że nic jej nie jest.
Oczywiście starsza pani zbagatelizowała naszą obawę o nią i poprosiła o obiad. Matusz spojrzał na mnie ostrzegawczym spojrzeniem, więc wymyśliłam coś na szybko:
-Długo cię nie było, więc chłopcy zjedli twoją porcję.
-Jacy chłopcy?- Zapytała unosząc brew
-Ja i Alex.- Włączył się Mateusz- Okropnie byliśmy głodni.
-No no. Widzę, że ktoś tu w końcu polubił naszego sąsiada.- Oznajmiła babcia z uśmiechem na ustach, zasiadając do stołu- Zrób mi kanapkę albo daj coś z lodówki.- Zażądała, a ja zrobiłam jej na szybko jakąś przekąskę, a Mateusz wyjął z lodówki zsiadłe mleko i podał je babci.
Kiedy słońce już zaszło, wyszłam na zewnątrz, aby sprawdzić, czy nie ma żadnej poczty. W ciągu dnia zapomniałam o tym, a babcia czekała na list od rodziców Mateusza. Ubrałam swój, niegdyś należący do matki Mateusza, ocieplany płaszczyk i zeszłam na dół. Na dworze panował mróz, a lodowaty wiatr omiatał całe moje ciało. Już nawet zaczynał prószyć gruby śnieg. Fuknęłam w myślach. Chciałam już wiosny, a tu początek marca i jeszcze pada śnieg.
Wyciągnęłam ze skrzynki kopertę i już miałam się wracać do środka, kiedy nagle padł na mnie jasny snop światła i komenda ,,Stop" wypowiedziana z wyraźnym szwedzkim akcentem...

Komentarze