Rozdział 23

Obejmowałam ich obu i dziękowałam Bogu, że nadal żyją. Babcia w jednej chwili dopadła Mateusza i najpierw zaczęła na niego krzyczeć:
-Ty diable! Po kiego czorta wyłaziłeś na zewnątrz?! Wiesz jakiego mi stracha napędziłeś?! Ty myślisz, że jak ja bym spojrzała twojej matce w oczy, jeżeli byś już nie wrócił, ty zła dusza z piekła?! Och, jak ja cię nie cierpię, ty łajdaku.- Ostatecznie uścisnęła go serdecznie i ucałowała.-Dobrze, żeście cali i zdrowi.- Oznajmiła, a Mateusz wyraźnie zmarkotniał
-Noo, tak nie do końca.- Podrapał się po głowie z zakłopotaniem, a ja zaczęłam szukać wzrokiem potencjalnych obrażeń u nich obu.
-Co masz na myśli?- Zapytałam zmartwiona, że któremuś z nich jednak coś się stało, a on spojrzał w stronę Szweda, który ciągle zachowywał milczenie.
Podeszłam do Alexa i wtedy dostrzegłam, że na niebieskim materiale munduru na lewym ramieniu wykwitła szkarłatna plama.
-Boże, Alex.- Uklękłam przy nim, ale on pokręcił tylko głową
-I'm fine, I'm fine.- Mruczał, próbując się podnieść. Pomogłam mu, a po chwili dołączył się do mnie i Mateusz.
-Zaprowadźcie go do łazienki.- Padło polecenie babci, a my przeprowadziliśmy rannego do wyznaczonego miejsca. W międzyczasie na zewnątrz zdążyło się uspokoić na tyle, że bez obaw można było się już poruszać po mieszkaniu.
W łazience Alex ściągnął z siebie całą górną część garderoby, prócz cienkiego bawełnianego podkoszulka. Trzeba było przyznać, że Szwed miał szczęście, bo pocisk ledwie zahaczył o jego ramię i tylko poszarpał znajdującą się tam skórę:
-It will be okay.- Zwróciłam się do Alexa kojącym głosem
-I think so.- Odparł, uśmiechając sie krzywo; pewnie ta powierzchowna rana sprawiała mu niemały ból. Opatrzyłyśmy go z babcią na miarę naszych możliwości oraz dostępnych medykamentów i usadowiliśmy w salonie. Zgłosiłam się, że zrobię mu jakiś ciepły napój, lecz gdy tylko weszłam do kuchni, owiał mnie zimny wiatr, który zdążył już zagościć w całym pomieszczeniu. Wróciłam się po swój ocieplany płaszczyk i przy okazji poinformowałam Mateusza, żeby szykował się na mały remont. Oczywiście nie dowierzał mi, że okno jest uszkodzone i sam musiał to zobaczyć. Jak się okazało, prócz rozbitej szyby, jeden z pocisków wbił się w szafkę, a kolejny utknął w stole. Nie wspominając już o tych nabojach, które wyściełały całą kuchenną podłogę. Zgadywałam, że mój pokój pewnie nie lepiej wyglądał...

Komentarze