Rozdział 29

Alex siedział przy biurku i coś pisał. Nawet nie zauważył, kiedy weszłam:
-Can I come in?- Zapytałam, stojąc w progu z wiadrem i miotłą
-Of course.- Zachęcił mnie, a ja dosyć niepewnie zaczęłam sprzątać jego sypialnię. Na szczęście tym razem mnie nie obserwował, bo miał jakieś zajęcie i dzięki temu mogłam spokojnie ścierać kurze. Nadal trwał przy biurku i kontynuował pisanie czegoś. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam:
-What's this?- Podeszłam do niego i zerknęłam mu przez ramię
-A report.- Odparł krótko, na chwilę odrywając się od pisania i spojrzał na mnie- From last night.
-I see.- Już odsunęłam się od niego, gdy nagle chwycił mnie za rękę
-Can I ask you something?- Zapytał znienacka z zakłopotaniem w tych swoich cudownych niebieskich oczach- Last week... It was your boyfriend?- Przypominając sobie tamten wieczór, mimowolnie się zarumieniłam. Po prostu cudowny moment na wyjaśnianie tego wydarzenia...
-No. It was just... A Mat's friend.- Odpowiedziałam, wysilając się na delikatny uśmiech, a jemu wyraźnie ulżyło i mnie puścił, po czym wrócił do pisania swojego raportu. Na jego ustach wykwitł uśmiech, który daremnie próbował przede mną ukryć. Sama również poczułam się lepiej. Nie wiedziałam dlaczego, po prostu ogarnęło mnie uczucie, jakby coś, co ciążyło mi od tygodnia na sercu, w końcu zniknęło.
Po zakończonym sprzątaniu, zaprosiłam Alexa na dół na obiad, lecz odmówił. Powiedział, że musi koniecznie skończyć pisać ten raport jeszcze dziś i dostarczyć go dowództwu. Nawet poinformował mnie, że teraz będzie bardzo rzadko bywał w mieszkaniu, bo dostał bardzo ważną sprawę w zupełnie innej okolicy, więc przez jakiś czas go nie będzie. Nie powiedział kiedy wyjeżdża, ani kiedy wraca, lecz miałam nadzieję, że przynajmniej mnie o tym poinformuje. W każdym razie rzekłam, że moje zaproszenie jest nadal aktualne i może do nas przyjść nawet wieczorem, to mu coś ugotuję. Podziękował serdecznie, po czym uścisnął mnie, a ja wróciłam na dół. Przy okazji zauważyłam, że klatka schodowa znów zdążyła zarosnąć brudem, więc musiałam ją znowu wypucować.
Zrobiłam mojej nowej rodzinie obiad i wyszłam na schody, aby je pozamiatać, a później pozmywać. I tak nie miałam co robić, więc było to jedyne zajęcie, które pozwalało mi się nie nudzić i być jednocześnie przydatną. Gdy byłam w trakcie zamiatania, do kamienicy weszła, a raczej wpadła Monika w towarzystwie Arka. Oboje nie wyglądali najlepiej...

Komentarze