Rozdział 30
Monika miała potargane włosy, rozmazany makijaż oraz ubrania całe w strzępach. Arek wcale nie prezentował się lepiej. Zgubił gdzieś swoje okulary, miał podbite oko, a z nosa i ust ciekła mu krew. Wyglądał po prostu jakby wdał się w bójkę z kimś o wiele wiele silniejszym od niego. Delikatnie podpierał się na ramieniu młodszej siostry i próbował nie stracić przytomności.
Zdusiłam jęk przerażenia, a Monika w tym czasie rzekła:
-Możemy się u was na chwilę zatrzymać?
-Koniecznie!- Wypaliłam, zostawiając swoje przybory na klatce schodowej i prowadząc ich do mieszkania.
Oczywiście babcia była w niemałym szoku, tak samo Mateusz. Oboje dopytywali się o to, co się wydarzyło, lecz goście tylko milczeli i kręcili głowami na znak, że nie jest to odpowiedni moment na wyjaśnienia. Razem z Mateuszem zajęliśmy się opatrywaniem Arka, a babcia Pola poszła z Moniką poszukać dla nich jakichś ubrań i przy okazji doprowadzić ją do porządku.
Prawdę mówiąc, Arek był już ledwo przytomny, a powód tego poznałam dopiero później, kiedy oparł się o kafelkową ścianę łazienki. Z tyłu głowy miał ranę, z której lała się krew. Mateusz mało nie zemdlał od widoku zbyt dużej ilości krwi, lecz ja zachowałam trzeźwy rozum i robiłam wszystko co w mojej mocy, aby żaden z nich mi tu nie zasłabł. Nawet posłałam Mateusza po wódkę, aby upoić nią Arka. Wlał w niego chyba z pół litra i pewnie dalej by lał, gdybym go nie powstrzymała. Nasz pacjent jako tako zaczął kontaktować, lecz z drobnymi zakłóceniami. Wyznał, że strasznie szumi mu w głowie i najchętniej zamknąłby oczy, by po chwili zasnąć. Obiecałam mu, że niebawem położy się spać, tylko wpierw założę mu opatrunek, lecz mnie nie słuchał, tylko poleciał do przodu, prosto na Mateusza, który na szczęście go złapał. Gdy skończyłam opatrywać jego ranę z tyłu głowy, Mateusz sam przetransportował go do swojego pokoju, gdzie ułożył gościa na swoim łóżku i tam zostawił.
W międzyczasie Monika przebrała się, zmyła i tak już prawie zmyty makijaż oraz się uczesała. Teraz po prostu wyglądała biednie. W przymałej sukience, bez makijażu, z prostą fryzurą. Zupełnie inna dziewczyna:
-Więc opowiedz nam, co się wydarzyło.- Zaczęła babcia
-A co z Arkiem?- Zapytała wyraźnie zmartwiona Monika
-Wszystko z nim w porządku, śpi.- Uspokoił ją Mateusz, lecz ona wcale nie zrobiła się spokojniejsza
-Zrobili rewizję u nas w domu...
Zdusiłam jęk przerażenia, a Monika w tym czasie rzekła:
-Możemy się u was na chwilę zatrzymać?
-Koniecznie!- Wypaliłam, zostawiając swoje przybory na klatce schodowej i prowadząc ich do mieszkania.
Oczywiście babcia była w niemałym szoku, tak samo Mateusz. Oboje dopytywali się o to, co się wydarzyło, lecz goście tylko milczeli i kręcili głowami na znak, że nie jest to odpowiedni moment na wyjaśnienia. Razem z Mateuszem zajęliśmy się opatrywaniem Arka, a babcia Pola poszła z Moniką poszukać dla nich jakichś ubrań i przy okazji doprowadzić ją do porządku.
Prawdę mówiąc, Arek był już ledwo przytomny, a powód tego poznałam dopiero później, kiedy oparł się o kafelkową ścianę łazienki. Z tyłu głowy miał ranę, z której lała się krew. Mateusz mało nie zemdlał od widoku zbyt dużej ilości krwi, lecz ja zachowałam trzeźwy rozum i robiłam wszystko co w mojej mocy, aby żaden z nich mi tu nie zasłabł. Nawet posłałam Mateusza po wódkę, aby upoić nią Arka. Wlał w niego chyba z pół litra i pewnie dalej by lał, gdybym go nie powstrzymała. Nasz pacjent jako tako zaczął kontaktować, lecz z drobnymi zakłóceniami. Wyznał, że strasznie szumi mu w głowie i najchętniej zamknąłby oczy, by po chwili zasnąć. Obiecałam mu, że niebawem położy się spać, tylko wpierw założę mu opatrunek, lecz mnie nie słuchał, tylko poleciał do przodu, prosto na Mateusza, który na szczęście go złapał. Gdy skończyłam opatrywać jego ranę z tyłu głowy, Mateusz sam przetransportował go do swojego pokoju, gdzie ułożył gościa na swoim łóżku i tam zostawił.
W międzyczasie Monika przebrała się, zmyła i tak już prawie zmyty makijaż oraz się uczesała. Teraz po prostu wyglądała biednie. W przymałej sukience, bez makijażu, z prostą fryzurą. Zupełnie inna dziewczyna:
-Więc opowiedz nam, co się wydarzyło.- Zaczęła babcia
-A co z Arkiem?- Zapytała wyraźnie zmartwiona Monika
-Wszystko z nim w porządku, śpi.- Uspokoił ją Mateusz, lecz ona wcale nie zrobiła się spokojniejsza
-Zrobili rewizję u nas w domu...
Komentarze
Prześlij komentarz