Rozdział 34

-I'm so sorry.- Przeprosiłam, bo sama wiedziałam jak to jest nie mieć rodziców, ani rodzinnego domu, w szczególności, że niedawno sobie to przypomniałam i w pełni uświadomiłam. W tym samym momencie Szwed wstał od stołu i podszedł do okna, by wyjrzeć na brudną od rozpuszczonego śniegu ulicę. Na dworze zaczynało się ocieplać, co było znakiem, że niebawem nadejdą cieplejsze dni.
-It's alright. My mother was ill and father committed suicide. That's all.- Wyjaśnił krótko. Byłam zdziwiona, że wszystko mi wyjaśnił w jednym zdaniu. Na prawdę było mi go szkoda. Dużo przeszedł, w szczególności śmierć rodziców musiała go bardzo zaboleć. A teraz jest w obcym kraju, gdzie nawet jego rodacy są przeciwko niemu, bo pomógł polskiej rodzinie.
W dodatku przytłoczyła mnie świeża sytuacja Moniki i Arka. Jak wiele zła jeszcze czai się w tym świecie? Teraz już nie miałam żadnych oporów. Nie obchodziło mnie czy jest Szwedem, czy Polakiem, ważne, że jest szlachetnym człowiekiem o wielkim sercu. Nic innego w tej chwili się nie liczyło. Po prostu nie wytrzymałam i przytuliłam się do niego. Nie wiedziałam jak zareaguje Alex, ale coś czułam, że też tego potrzebował. Przez chwilę stał nieruchomo, bez żadnego ruchu, bez żadnej reakcji, czy słowa zdziwienia, aż w końcu odwrócił się twarzą do mnie i czule objął. Nie wiem czemu, ale było to przyjemne uczucie, ukryć się w jego szerokich ramionach, które nie dość, że dawały poczucie bezpieczeństwa, to jeszcze przyjemnie ogrzewały.
Alex oddychał spokojnie, lecz jego serce wszystko zdradzało. Słyszałam, jak szybko bije i mało nie wyskoczy z jego piersi, chociaż moje zachowywało się identycznie. Wariowało z nadmiaru adrenaliny i z powodu bliskości osoby, na której mi zależało. Tak. Prawda jest taka, że zależało mi an Alex'ie i już dłużej nie mogłam siebie oszukiwać. Mateusz miał rację, mogę oszukiwać wszystkich dookoła, nawet siebie, ale własnego serca nie oszukam. I to bolało najbardziej. Teraz pozostała kwestia przyzwyczajania się do tej myśli oraz sytuacji. To znaczy nie wiedziałam, czy Alex będzie chciał ze mną być, bo w końcu teraz był bardzo pochłonięty pracą, a w dodatku nadal trwała wojna. Niebezpieczne czasy. Pieprzone niebezpieczne czasy...
Kiedy w końcu się rozłączyliśmy, oboje byliśmy zakłopotani i się do siebie nie odzywaliśmy. Zdawałam sobie sprawę, że to co zrobiłam było z mojej strony śmiałe i jednocześnie dosyć niestosowne, bo jak polska sprzątaczka (i sąsiadka) może się tulić do szwedzkiego żołnierza, który akurat ma na głowie pełno roboty.
Jednak niebawem Alex przerwał tą ciszę. To co powiedział, wstrząsnęło mną dogłębnie...

Komentarze