Rozdział 35

Patrzył na mnie z delikatnym i za razem przepraszającym uśmiechem na ustach:
-That was nice. Thank you.- Podziękował mi, a ja mimowolnie zarumieniłam się i zdałam sobie sprawę z wagi tego szaleńczego i spontanicznego czynu-I didn't expect that.
-I... I...- Nie mogłam z siebie wykrztusić żadnego sensownego słowa ani w języku polskim, ani tym bardziej po angielsku. Mój język jakby zaczął żyć własnym życiem i skutecznie utrudniał mi porozumienie się. Byłam tak zakłopotana tą sytuacją, że miałam ochotę bez słowa uciec do mieszkania poniżej i pewnie bym tak zrobiła, gdyby w tym momencie to on mnie do siebie nie przytulił. Pogrążona w swoich myślach nie usłyszałam, kiedy powiedział ,,Can we do this one more time?". Pomimo, że czułam się okropnie zażenowana tym wszystkim, było to miłe, zarówno uczucie jak i doświadczenie. Nigdy nie czułam czegoś podobnego. To był mój pierwszy raz, gdy ktoś przytulał mnie do siebie w taki czuły sposób, a ja do tego kogoś coś czułam i, niestety, zdawałam sobie z tego sprawę. Nie chciałabym wiedzieć co pomyślałaby o tym moja świętej pamięci mama lub brat, jeżeli dowiedzieliby się, że darzę specjalnym uczuciem Szweda. Przedstawiciela tego złowrogiego narodu, który pozbawił ich życia, a mnie rodziny oraz dachu nad głową. Wciąż jeszcze pozostawała kwestia mojego ojca, który być może gdzieś tam tułał się po świecie, o ile nadal żył. Chociaż pewnie i tak by się do mnie nie przyznał, bez znaczenia czy byłabym zakochana w Szwedzie czy nie. Nie uznawał mnie już swoim dzieckiem, a ja byłam z tą myślą oswojona. I w sumie nie przeszkadzało mi to. Słowo ojciec już dawno straciło dla mnie jakikolwiek sens. Jedynie kojarzyło mi się z bólem, rozkazami, krzykiem i alkoholem. Czyli z niczym miłym, a przynajmniej nie z czymś, co budziłoby we mnie pozytywne oraz ciepłe uczucia...
Gdy już w końcu Alex mnie puścił, dokończyłam sprzątać jego mieszkanie i się ulotniłam. Oczywiście pożegnałam się ze Szwedem, bo pewnie byłby zdziwiony, gdybym wyszła zupełnie bez słowa, niemalże wymykając się. Tak mocno drżałam z podekscytowania po tej wizycie, że ledwo zeszłam po schodach i trafiłam do swojego pokoju w mieszkaniu babci Poli i Mateusza, gdzie zamknęłam się sam na sam ze swoimi myślami, które gnały jak szalone i za nic w świecie nie chciały się zatrzymać. Zupełnie tak jak moje serce. Ciągle wspominało przyjemne ciepło oraz czuły dotyk Alexa. Poczułam się idiotycznie. Przed chwilą niemal uciekłam z góry, a teraz nagle zapragnęłam tam powrócić. Już za nim tęskniłam. Moje serce tęskniło. A serce głupie, gdy się uprze...

Komentarze