Rozdział 37
Gnałam po schodach i pewnie wleciałabym do jego mieszkania, gdyby nie było zastawione szwedzkimi żołnierzami, którzy piorunowali mnie wzrokiem na dzień dobry. Zdenerwowana wycofałam się do siebie na dół i tam pozostałam, dopóki Szwedzi sobie nie poszli, lecz gdy się zabrali, słońce już całkowicie zaszło. W towarzystwie Mateusza z powrotem ruszyłam na górę. Najpierw zapukał, lecz nikt nie odpowiadał:
-Pewnie śpi i nie słyszy.- Zgadywał Mateusz, a ja nerwowo przytaknęłam
-Może spróbuj jeszcze raz?- Zaproponowałam, a on znów zapukał, lecz nadal brak jakiejkolwiek odpowiedzi
-Alex?- Uchylił delikatnie drzwi i zajrzał do środka, po czym upewniwszy się, że nikt w środku nie czai się z karabinem gotowym do strzału, wszedł. W mieszkaniu panował mrok, więc ciężko było nam się poruszać. Na szczęście Mateusz wiedział, gdzie były włączniki i zapalił światło. Rozejrzał się po całym mieszkaniu i ruszył wgłąb. Oczywiście nie zamierzałam zostawać na klatce schodowej, więc kroczyłam za nim, starając się nie nastąpić na skrzypiące deski. Całe mieszkanie sprawiało wrażenie opuszczonego, a jednak meble pozostawały na swoich standardowych miejscach niewzruszone. Mateusz z zakłopotaniem podrapał się po głowie i powoli przekręcił klamkę, która prowadziła do sypialni. Drzwi skrzypnęły przeciągle, a na łóżku coś się niespokojnie poruszyło. Całe pomieszczenie było skąpane w mroku, tylko pewien kształt odznaczał się na łóżku. Pstryknęłam włącznik światła, a cała sypialnia momentalnie została zalana dosyć nikłym światłem żarówki.
W łóżku leżał Alex i próbował zakryć się kołdrą:
-Hey, are you alright?- Zapytał Mateusz, podchodząc do niego
-Yes, I'm... fine.- Odpowiedział dziwnym głosem Szwed
-Are you sure?- Dociekał chłopak
-Yes, yes. You don't need to worry about me, Mat. I'm good.- Zapewniał go Alex, ale mi coś się w jego zachowaniu nie podobało. Nie musiał naciągać kołdry aż po sam czubek nosa, gdyż żarówka aż tak mocno nie świeciła.
-Alex..- Odezwałam się, podchodząc do łóżka, a on jakby wstrzymał oddech. Po chwili delikatnie zdjął kołdrę z twarzy, na której malował sie grymas bólu.- What happend?- Zapytałam, a wtedy on przegryzł dolną wargę i pokazał mi swoją lewą rękę, która była cała obwiązana bandażem, a na jej końcu połyskiwała ogromna szkarłatna plama. Brakowało mu dłoni...
-Pewnie śpi i nie słyszy.- Zgadywał Mateusz, a ja nerwowo przytaknęłam
-Może spróbuj jeszcze raz?- Zaproponowałam, a on znów zapukał, lecz nadal brak jakiejkolwiek odpowiedzi
-Alex?- Uchylił delikatnie drzwi i zajrzał do środka, po czym upewniwszy się, że nikt w środku nie czai się z karabinem gotowym do strzału, wszedł. W mieszkaniu panował mrok, więc ciężko było nam się poruszać. Na szczęście Mateusz wiedział, gdzie były włączniki i zapalił światło. Rozejrzał się po całym mieszkaniu i ruszył wgłąb. Oczywiście nie zamierzałam zostawać na klatce schodowej, więc kroczyłam za nim, starając się nie nastąpić na skrzypiące deski. Całe mieszkanie sprawiało wrażenie opuszczonego, a jednak meble pozostawały na swoich standardowych miejscach niewzruszone. Mateusz z zakłopotaniem podrapał się po głowie i powoli przekręcił klamkę, która prowadziła do sypialni. Drzwi skrzypnęły przeciągle, a na łóżku coś się niespokojnie poruszyło. Całe pomieszczenie było skąpane w mroku, tylko pewien kształt odznaczał się na łóżku. Pstryknęłam włącznik światła, a cała sypialnia momentalnie została zalana dosyć nikłym światłem żarówki.
W łóżku leżał Alex i próbował zakryć się kołdrą:
-Hey, are you alright?- Zapytał Mateusz, podchodząc do niego
-Yes, I'm... fine.- Odpowiedział dziwnym głosem Szwed
-Are you sure?- Dociekał chłopak
-Yes, yes. You don't need to worry about me, Mat. I'm good.- Zapewniał go Alex, ale mi coś się w jego zachowaniu nie podobało. Nie musiał naciągać kołdry aż po sam czubek nosa, gdyż żarówka aż tak mocno nie świeciła.
-Alex..- Odezwałam się, podchodząc do łóżka, a on jakby wstrzymał oddech. Po chwili delikatnie zdjął kołdrę z twarzy, na której malował sie grymas bólu.- What happend?- Zapytałam, a wtedy on przegryzł dolną wargę i pokazał mi swoją lewą rękę, która była cała obwiązana bandażem, a na jej końcu połyskiwała ogromna szkarłatna plama. Brakowało mu dłoni...
Komentarze
Prześlij komentarz