Posty

Rozdział 40 - Epilog

Gdy wojna chyliła się już ku końcowi, a był to maj 1945. roku, wszyscy Szwedzi wycofali się z Kołobrzegu i innych polskich państw nadmorskich. Wszyscy, prócz jednego. Alex nadal pozostał w kołobrzeskiej kamienicy i bynajmniej nigdzie nie miał zamiaru się ruszyć, a przynajmniej nie beze mnie. Od tamtego wydarzenia, gdy wyznaliśmy sobie miłość, Alex nieustannie chodził, a raczej utykał rozpromieniony. Na początku zamówiliśmy dla niego specjalne kule, a gdy zarobiłam trochę więcej pieniędzy, w końcu było nas stać na solidną protezę. Jakoś sobie daje radę, chociaż początki były ciężkie. Teraz Alex czeka, aż będę pełnoletnia, bo nie kryje, że chce mnie poślubić. Już o swoich planach poinformował Mateusza i babcię Polę, którzy serdecznie się śmiali na jego entuzjastyczne plany na przyszłość. W międzyczasie do naszej kamienicy wpadli Arek z Moniką, którym udało się przetrwać wojnę i teraz mogli bezpiecznie wrócić do Kołobrzegu. Oczywiście Monika rzuciła się na Mateusza i go wycałowała, natom...

Rozdział 39

Upuściłam jajka oraz mąkę na ziemię i najszybciej jak mogłam, podbiegłam do niego, po czym chwyciłam jego stopę i przycisnęłam do stołka: -Mateusz!- Wrzasnęłam zrozpaczona ze łzami w oczach i parzącą gulą w gardle-Mateusz!!! -Co się stało?!- Chłopak wpadł do mieszkania zdezorientowany- O cholera!- Zaklął, gdy tylko nas zauważył i migiem również znalazł się obok niego, obejmując i przyciskając do siebie jego nogi- What are you doing?!- Krzyknął do Szweda, który głowę miał nisko spuszczoną- Co tu się dzieje?!- Teraz spojrzał gniewnie na mnie -Nie wiem.- Płakałam ciągle trzymając jego nogę- On już tak stał jak wróciłam. Nie mam pojęcia jak on mógł tak szybko...- Pokręciłam głową, a kilka moich łez kapnęło na bosą stopę Alexa. -Poczekaj, zdejmę mu to.- Powiedział Mateusz, rozluźniając pętlę, a następnie ją zdejmując z szyi Alexa- Puść go. Pomogę mu zejść. Zaniósł Szweda do jego sypialni i tam ułożył go na rozgrzebanym łóżku. Zastanawiałam się jak Alex mógł tak szybko wyjść z łóżka, pr...

Rozdział 38

Na ten widok zareagowałam tak, jak nie powinnam była zareagować. Odruchowo zakryłam usta dłonią i cofnęłam się kilka kroków od łóżka. Szwed wyraźnie zmarkotniał widząc moją reakcję. Mateusza również ten widok zszokował, lecz nie poruszył się ze swojego miejsca, tylko obserwował kikut. Alex na wpół zażenowany, na wpół zakłopotany się odezwał: -I told you, I'm good. It's alright. It's not that painful as it looks.- Próbował spokojnie do nas przemawiać i przy okazji gdzieś ukryć swoją zabandażowaną kończynę -Who did this to you?!- Krzyknęłam wstrząśnięta, a w oczach miałam łzy; gorzej już być nie mogło... -No one. That was only my fault... And my friend. He stepped on mine, and I was walking next to him. He's dead and I'm...- Zawahał się- I'm without left hand and...- Zawstydził się, a ja poczułam, że jednak może być gorzej -And?- Naciskałam -And a little bit of left leg...- Mateusz w końcu się ożywił i rozsunął kołdrę w miejscu, gdzie powinna być lewa noga Al...

Rozdział 37

Gnałam po schodach i pewnie wleciałabym do jego mieszkania, gdyby nie było zastawione szwedzkimi żołnierzami, którzy piorunowali mnie wzrokiem na dzień dobry. Zdenerwowana wycofałam się do siebie na dół i tam pozostałam, dopóki Szwedzi sobie nie poszli, lecz gdy się zabrali, słońce już całkowicie zaszło. W towarzystwie Mateusza z powrotem ruszyłam na górę. Najpierw zapukał, lecz nikt nie odpowiadał: -Pewnie śpi i nie słyszy.- Zgadywał Mateusz, a ja nerwowo przytaknęłam -Może spróbuj jeszcze raz?- Zaproponowałam, a on znów zapukał, lecz nadal brak jakiejkolwiek odpowiedzi -Alex?- Uchylił delikatnie drzwi i zajrzał do środka, po czym upewniwszy się, że nikt w środku nie czai się z karabinem gotowym do strzału, wszedł. W mieszkaniu panował mrok, więc ciężko było nam się poruszać. Na szczęście Mateusz wiedział, gdzie były włączniki i zapalił światło. Rozejrzał się po całym mieszkaniu i ruszył wgłąb. Oczywiście nie zamierzałam zostawać na klatce schodowej, więc kroczyłam za nim, starając...

Rozdział 36

Przez kilka dni włóczyłam się po domu w tą i z powrotem, szukając sobie jakichś zajęć, lecz ciągle mi ich brakowało. Wszystko było uprane, okna i podłogi błyszczały jak jeszcze nigdy, kurz był perfekcyjnie starty, wszelkie tkaniny pozszywane i zacerowane, a do obiadu jeszcze było sporo czasu. Mateusz znalazł sobie jaką dorywczą pracę i codziennie znikał na kilka godzin, a babcia... W sumie to jak babcia. Ciągle odwiedzała swoje koleżanki, zarówno te w szpitalu jak i te, które ukrywały się w swoich mieszkaniach. Czasami one odwiedzały ją, a ja wtedy miałam jakieś zajęcie. Piekłam ciasta, robiłam duży wykwintny obiad, nakrywałam do stołu, podawałam im przekąski. Pewnego razu babcia wyszła z inicjatywą, że powinnam pójść do pracy jako kelnerka lub kucharka, bo świetnie gotuję i nie powinnam się marnować u nich w mieszkaniu, w szczególności, że się nudzę. Nie było to powiedziane ze wścibskością lub irytacją. Po prostu babcia chciała, bym miała jakieś stałe zajęcie, niż ciągle chodziła z k...

Rozdział 35

Patrzył na mnie z delikatnym i za razem przepraszającym uśmiechem na ustach: -That was nice. Thank you.- Podziękował mi, a ja mimowolnie zarumieniłam się i zdałam sobie sprawę z wagi tego szaleńczego i spontanicznego czynu-I didn't expect that. -I... I...- Nie mogłam z siebie wykrztusić żadnego sensownego słowa ani w języku polskim, ani tym bardziej po angielsku. Mój język jakby zaczął żyć własnym życiem i skutecznie utrudniał mi porozumienie się. Byłam tak zakłopotana tą sytuacją, że miałam ochotę bez słowa uciec do mieszkania poniżej i pewnie bym tak zrobiła, gdyby w tym momencie to on mnie do siebie nie przytulił. Pogrążona w swoich myślach nie usłyszałam, kiedy powiedział ,,Can we do this one more time?". Pomimo, że czułam się okropnie zażenowana tym wszystkim, było to miłe, zarówno uczucie jak i doświadczenie. Nigdy nie czułam czegoś podobnego. To był mój pierwszy raz, gdy ktoś przytulał mnie do siebie w taki czuły sposób, a ja do tego kogoś coś czułam i, niestety, zdaw...

Rozdział 34

-I'm so sorry.- Przeprosiłam, bo sama wiedziałam jak to jest nie mieć rodziców, ani rodzinnego domu, w szczególności, że niedawno sobie to przypomniałam i w pełni uświadomiłam. W tym samym momencie Szwed wstał od stołu i podszedł do okna, by wyjrzeć na brudną od rozpuszczonego śniegu ulicę. Na dworze zaczynało się ocieplać, co było znakiem, że niebawem nadejdą cieplejsze dni. -It's alright. My mother was ill and father committed suicide. That's all.- Wyjaśnił krótko. Byłam zdziwiona, że wszystko mi wyjaśnił w jednym zdaniu. Na prawdę było mi go szkoda. Dużo przeszedł, w szczególności śmierć rodziców musiała go bardzo zaboleć. A teraz jest w obcym kraju, gdzie nawet jego rodacy są przeciwko niemu, bo pomógł polskiej rodzinie. W dodatku przytłoczyła mnie świeża sytuacja Moniki i Arka. Jak wiele zła jeszcze czai się w tym świecie? Teraz już nie miałam żadnych oporów. Nie obchodziło mnie czy jest Szwedem, czy Polakiem, ważne, że jest szlachetnym człowiekiem o wielkim sercu. N...