Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

Rozdział 9

Nadeszła niedziela czyli wyjście do kościoła. Babcia wyjęła dla mnie jasno niebieską suknię, która kiedyś należała do mamy Mateusza i pasowała na mnie jak ulał. Szczęście, że Mateusz nie roszczył sobie praw do ubrań po swojej matce, bo inaczej chodziłabym goła i wesoła. Do tego założyłam jeszcze jej płaszcz i ocieplane botki. Swoje blond włosy starannie poczesałam i zaplotłam w warkocz, który luźno opadał na plecy. Msza szybko zleciała, w sumie jak zawsze. W chórku, w którym śpiewała babcia Pola i od niedawna ja, chodziły różne plotki na mój temat. Że jestem z nieprawego łoża lub może nową dziewczyną Mateusza, lecz pewnej niedzieli, babcia postawiła sprawę jasno, że jestem jej podopieczną. Wtedy ucichły wszelkie teorie o mnie. Przy drzwiach kościoła kręcili się szwedzcy żołnierze w identycznych mundurach jak ten Alexa. Od Mateusza dowiedziałam się, że ,,nasz" Szwed chodzi na nocne warty i patrole, więc dlatego rzadko się go widuje za dnia. To by wszystko wyjaśniało, dlaczego sp...

Rozdział 8

Zgodnie z moją prośbą, dostałam łańcuszek i nawet obiecałam, że zapłacę za niego, jak tylko skończy się wojna i gdzieś mnie wezmą do pracy. Babcia żywo protestowała, mówiąc, że nie jest jej potrzebny, a poza tym to prezent od nich. Przewlekłam obrączkę przez złoty łańcuszek i zawiesiłam na szyi. Dzięki temu czułam obecność mamy, tak jakby mnie teraz obserwowała i wspierała w tym wszystkim. Powoli znów włączyłam się do aktywnego życia w domu babci Poli i Mateusza. Zaczęłam sprzątać, bo to było jedyne zajęcie, które pozwalało mi się zrelaksować. Powycierałam kurze w całym mieszkaniu (prócz pokoju Mateusza, bo stanowczo zakazał mi do siebie wchodzić). Następnie odkurzyłam i umyłam podłogi. Zrobiłam rewolucję w łazience i po mych ,,szarżach" pachniała cudnie, jak to określiła babcia. Wyszorowałam też kuchenkę gazową w kuchni i wszystkie garnki. W międzyczasie ugotowałam skromny obiad dla naszej trójki i dalej kontynuowałam porządki. W końcu mieszkanie jaśniało od czystości, więc pod...

Rozdział 7

Przez jakiś czas siedziałam w swoim pokoju z obrączką w dłoniach i nie odpowiadałam na żadne pytania, które padały zza drzwi. Babcia Pola była zmartwiona i koczowała pod moimi drzwiami, lecz Mateusz w końcu ją odciągnął i wyjaśnił wszystko. Najwyraźniej wiedział, że Alex jest w posiadaniu obrączki, w końcu miał z nim dobry kontakt. Siedziałam na łóżku i oglądałam ją. Nic a nic się nie zmieniła. Te same rysy nadal na niej pozostały, tak samo jak inskrypcja na jej wewnętrznej stronie. Data ślubu niemal pokrywała się z rokiem urodzin mojego brata- Romka. On również się urodził w 1925, tylko, że latem. Tata poślubił mamę z przymusu, kiedy dowiedział się, że jest z nim w ciąży. Po narodzinach, podobno tata zajmował się mamą i bratem, a trzy lata później pojawiłam się ja... Wpadka. Wtedy ojciec zaczął pić. Nie chciał mieć córki, bo było to niepraktyczne. To były czasy, kiedy Polska nadal odbudowywała się po pierwszej wojnie światowej i potrzebowała silnych par męskich rąk, które pomagałyby ...

Rozdział 6

Zwyciężyła jednak kultura osobista. Miałam swoją dumę, lecz pomyślałam, że ewentualnie sama go zamorduję, jeżeli będzie chciał zrobić ze mną coś nieprzyzwoitego. Weszłam z wahaniem i zdjęłam kapcie: -Och, don't take off your shoes!- Szybko wyjął z komody inną parę kapci, znacznie wygodniejszych i cieplejszych od tych, które dostałam od babci Poli. Zauważyłam że jest ubrany w piżamę, więc najpewniej spał i dlatego mi nie otwierał. Przeszłam z ciastem do kuchni, gdzie postawiłam je na blacie i zauważyłam, że krzesło, na którym wcześniej wisiał mundur, jest teraz puste. -How are you today?- Zapytał, zaglądając mi przez ramię, a ja odskoczyłam jak poparzona jego nagłym pojawieniem się za mną.-Och, I'm so sorry. I didn't mean to scare you. Are you alright?- Zapytał szczerze skruszony i zmartwiony -Yes.- Odpowiedziałam niepewnie, lecz moje ciało całe dygotało z przerażenia. Teraz żałowałam swojego wyboru. Po co ja się pchałam do tego mieszkania?- I brought cake for you.- Uda...

Rozdział 5

Zdołałam się już zaaklimatyzować w mieszkaniu babci Poli i jej wnuczka Mateusza. Jak się okazało, chłopak był moim rówieśnikiem i pomimo początkowej niechęci, zaczęliśmy jakoś się z sobą zadawać. Głównie pomagałam babci w kuchni, bo osobiście uwielbiałam gotować i piec. Zazwyczaj to właśnie ja gotowałam posiłki w swoim rodzinnym domu. Mateusz zanosił na górę część tego, co gotowałyśmy i piekłyśmy. Trudno było ukryć, że darzył sympatią mieszkającego tam Szweda, w końcu uratował jego rodziców przed śmiercią. Ja jak na razie nadal nie chciałam mieć nic wspólnego z żołnierzem mieszkającym nad nami, to też w ogóle nie opuszczałam mieszkania, a gdy do nas przychodził, zamykałam się w swoim pokoju. Babcia tłumaczyła mi, że to nieładnie, lecz ja nadal nie mogłam się przekonać. Rozumiałam, że w Alexandrze mogła być chociażby krztyna dobroci, ale wolałam dmuchać na zimne. I przy okazji w końcu dowiedziałam się, jak trafiłam do Kołobrzegu. Szwed razem ze swoim oddziałem mieli pojechać do Mrzeży...

Rozdział 4

Jak się okazało, babcia Pola nie była taka zła. Nakarmiła mnie, napoiła, nawet dała mi ubrania po swojej córce, a matce Mateusza, który nadal sprawiał niezbyt miłe wrażenie. Zachowywał się jakby z rezerwą lub jakbym go uraziła. Może niechcący kopnęłam go za mocno, gdy się wyrywałam i teraz ma mi to za złe? Jednak wszystko wyjaśniło się dopiero pod wieczór, kiedy znów wszyscy zasiedliśmy w salonie i zaczęło się małe przesłuchanie. Pytali mnie głównie o moją rodzinę. Więc im opowiedziałam o Romku i jego chorej nodze, o Ance, która nie odstępowała mnie o krok i ciągle próbowała mnie naśladować. O mamie, która starała się nas jakoś wychować i utrzymać przy życiu oraz o tacie, który ciągle pił, a później zniknął, wezwany na front...: -A jak się tutaj u nas znalazłaś, Polu?- Zapytała, a Mateusz poczęstował się ciastkiem, które razem z babcią upiekłyśmy w międzyczasie. -To niezbyt przyjemna historia.- Sposępniałam, bo przed oczami miałam przestrzeloną główkę Ani i martwą na śniegu matkę. O...

Rozdział 3

Szybko zbiegłam po klatce schodowej, gdzie wpadłam na starszą kobietę i chłopaka mniej więcej w moim wieku, prawdopodobnie jej wnuka. Zgrabnie ich wyminęłam i pobiegłam dalej. Gdy wypadłam na dwór, chłód zakuł mnie na całym ciele, a szczególnie w bose stopy. Zupełnie jakby wbito mi szpilki. Dosłyszałam zrozpaczony głos Szweda, lecz był bardzo zniekształcony, aczkolwiek wiedziałam, że należał do niego. Przyspieszyłam biegu i w jednej chwili leżałam na chodniku, a przechodnie spoglądali na mnie z dezaprobatą. Wstałam, nawet nie otrzepałam się ze śniegu, i ponownie zaczęłam uciekać, gdy nagle czyjeś ręce objęły mnie w talii i przywarłam do obcego ciała: -Puszczaj mnie!- Krzyknęłam, wyrywając się i kopiąc na wszystkie strony- Pomocy! -Uspokój się!- Odkrzyknął młody głos po polsku i zostałam uniesiona do góry, po czym przerzucona przez ramię. -Puść mnie!- Nadal się wyrywałam- Ja nie chcę tam wracać!- W moim głosie było słychać łzy- Błagam, ja nie chcę...- Lamentowałam, lecz chłopak...

Rozdział 2

Gdy otworzyłam oczy, nie czułam już zimna, ani chłodu. Było ciepło. Szybko zdałam sobie sprawę, że znajduję się w jakimś pomieszczeniu, pod cieplutką pierzyną. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i wzrokiem omiotłam pokój. Wyglądał dosyć bogato. Drogie meble w stylu rokoko, złote obicia i obramowania obrazów. Nawet marmurowy kominek. Podłogę zdobiły liczne dywany, które również wyglądały na nie najtańsze. Zsunęłam nogi na jeden z nich i z przerażeniem stwierdziłam, że nie mam na sobie swoich ubrań. Pomacałam się po klatce piersiowej, a gdy nie wyczułam stanika, oblałam się rumieńcem. W ogóle byłam przebrana w czyjąś koszulę nocną, która była na mnie ciut za duża. Pospieszyłam szybko do okna, aby mniej więcej wiedzieć gdzie jestem, jednak widok za oknem niewiele mi mówił. Wszędzie dookoła były szare kamienice, oddzielone jedynie ulicą. Na chodnikach miejscami stały czarne połyskujące samochody. Pierwszy raz widziałam je na żywo, a robiły niemałe wrażenie. Nagle klamka poruszyła...

Rozdział 1

-Biegnij Pola! Uciekaj!- Krzyczała moja matka co sił w płucach, zanim kula przeszyła jej serce, a ona padła martwa na śnieg. Wokół niej zaczęła powstawać krwawa kałuża, a życie z niej uszło w ułamku sekundy. Spanikowana wbiegłam do lasu i próbując nie myśleć, że już nigdy więcej nie przytulę się do mamy, ani nie pogadam z tatą, ani nie podroczę się z rodzeństwem, uciekałam co sił w nogach. Próbowałam się przedrzeć przez gałęzie bezlistnych drzew, które ozdobione były błyszczącym w słońcu śniegiem, a świszczące pociski mijały mnie milimetrami. Co chwila ślizgałam się na zamarzniętym podłożu i usiłowałam się nie potknąć o wystające korzenie, które jak na złość niemal pchały mi się pod nogi. Te same problemy mieli również wrodzy żołnierze, którzy mnie ścigali. Wiedziałam, że jeżeli im nie ucieknę, to zostanę pojmana i skazana na tortury, więc leciałam przed siebie na łeb na szyję. Dobrze znałam ten las, to znacznie ułatwiało mi ucieczkę, lecz co może przerażona szesnastoletnia Polka, kie...