Rozdział 9
Nadeszła niedziela czyli wyjście do kościoła. Babcia wyjęła dla mnie jasno niebieską suknię, która kiedyś należała do mamy Mateusza i pasowała na mnie jak ulał. Szczęście, że Mateusz nie roszczył sobie praw do ubrań po swojej matce, bo inaczej chodziłabym goła i wesoła. Do tego założyłam jeszcze jej płaszcz i ocieplane botki. Swoje blond włosy starannie poczesałam i zaplotłam w warkocz, który luźno opadał na plecy. Msza szybko zleciała, w sumie jak zawsze. W chórku, w którym śpiewała babcia Pola i od niedawna ja, chodziły różne plotki na mój temat. Że jestem z nieprawego łoża lub może nową dziewczyną Mateusza, lecz pewnej niedzieli, babcia postawiła sprawę jasno, że jestem jej podopieczną. Wtedy ucichły wszelkie teorie o mnie. Przy drzwiach kościoła kręcili się szwedzcy żołnierze w identycznych mundurach jak ten Alexa. Od Mateusza dowiedziałam się, że ,,nasz" Szwed chodzi na nocne warty i patrole, więc dlatego rzadko się go widuje za dnia. To by wszystko wyjaśniało, dlaczego sp...