Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2017

Rozdział 40 - Epilog

Gdy wojna chyliła się już ku końcowi, a był to maj 1945. roku, wszyscy Szwedzi wycofali się z Kołobrzegu i innych polskich państw nadmorskich. Wszyscy, prócz jednego. Alex nadal pozostał w kołobrzeskiej kamienicy i bynajmniej nigdzie nie miał zamiaru się ruszyć, a przynajmniej nie beze mnie. Od tamtego wydarzenia, gdy wyznaliśmy sobie miłość, Alex nieustannie chodził, a raczej utykał rozpromieniony. Na początku zamówiliśmy dla niego specjalne kule, a gdy zarobiłam trochę więcej pieniędzy, w końcu było nas stać na solidną protezę. Jakoś sobie daje radę, chociaż początki były ciężkie. Teraz Alex czeka, aż będę pełnoletnia, bo nie kryje, że chce mnie poślubić. Już o swoich planach poinformował Mateusza i babcię Polę, którzy serdecznie się śmiali na jego entuzjastyczne plany na przyszłość. W międzyczasie do naszej kamienicy wpadli Arek z Moniką, którym udało się przetrwać wojnę i teraz mogli bezpiecznie wrócić do Kołobrzegu. Oczywiście Monika rzuciła się na Mateusza i go wycałowała, natom...

Rozdział 39

Upuściłam jajka oraz mąkę na ziemię i najszybciej jak mogłam, podbiegłam do niego, po czym chwyciłam jego stopę i przycisnęłam do stołka: -Mateusz!- Wrzasnęłam zrozpaczona ze łzami w oczach i parzącą gulą w gardle-Mateusz!!! -Co się stało?!- Chłopak wpadł do mieszkania zdezorientowany- O cholera!- Zaklął, gdy tylko nas zauważył i migiem również znalazł się obok niego, obejmując i przyciskając do siebie jego nogi- What are you doing?!- Krzyknął do Szweda, który głowę miał nisko spuszczoną- Co tu się dzieje?!- Teraz spojrzał gniewnie na mnie -Nie wiem.- Płakałam ciągle trzymając jego nogę- On już tak stał jak wróciłam. Nie mam pojęcia jak on mógł tak szybko...- Pokręciłam głową, a kilka moich łez kapnęło na bosą stopę Alexa. -Poczekaj, zdejmę mu to.- Powiedział Mateusz, rozluźniając pętlę, a następnie ją zdejmując z szyi Alexa- Puść go. Pomogę mu zejść. Zaniósł Szweda do jego sypialni i tam ułożył go na rozgrzebanym łóżku. Zastanawiałam się jak Alex mógł tak szybko wyjść z łóżka, pr...

Rozdział 38

Na ten widok zareagowałam tak, jak nie powinnam była zareagować. Odruchowo zakryłam usta dłonią i cofnęłam się kilka kroków od łóżka. Szwed wyraźnie zmarkotniał widząc moją reakcję. Mateusza również ten widok zszokował, lecz nie poruszył się ze swojego miejsca, tylko obserwował kikut. Alex na wpół zażenowany, na wpół zakłopotany się odezwał: -I told you, I'm good. It's alright. It's not that painful as it looks.- Próbował spokojnie do nas przemawiać i przy okazji gdzieś ukryć swoją zabandażowaną kończynę -Who did this to you?!- Krzyknęłam wstrząśnięta, a w oczach miałam łzy; gorzej już być nie mogło... -No one. That was only my fault... And my friend. He stepped on mine, and I was walking next to him. He's dead and I'm...- Zawahał się- I'm without left hand and...- Zawstydził się, a ja poczułam, że jednak może być gorzej -And?- Naciskałam -And a little bit of left leg...- Mateusz w końcu się ożywił i rozsunął kołdrę w miejscu, gdzie powinna być lewa noga Al...

Rozdział 37

Gnałam po schodach i pewnie wleciałabym do jego mieszkania, gdyby nie było zastawione szwedzkimi żołnierzami, którzy piorunowali mnie wzrokiem na dzień dobry. Zdenerwowana wycofałam się do siebie na dół i tam pozostałam, dopóki Szwedzi sobie nie poszli, lecz gdy się zabrali, słońce już całkowicie zaszło. W towarzystwie Mateusza z powrotem ruszyłam na górę. Najpierw zapukał, lecz nikt nie odpowiadał: -Pewnie śpi i nie słyszy.- Zgadywał Mateusz, a ja nerwowo przytaknęłam -Może spróbuj jeszcze raz?- Zaproponowałam, a on znów zapukał, lecz nadal brak jakiejkolwiek odpowiedzi -Alex?- Uchylił delikatnie drzwi i zajrzał do środka, po czym upewniwszy się, że nikt w środku nie czai się z karabinem gotowym do strzału, wszedł. W mieszkaniu panował mrok, więc ciężko było nam się poruszać. Na szczęście Mateusz wiedział, gdzie były włączniki i zapalił światło. Rozejrzał się po całym mieszkaniu i ruszył wgłąb. Oczywiście nie zamierzałam zostawać na klatce schodowej, więc kroczyłam za nim, starając...

Rozdział 36

Przez kilka dni włóczyłam się po domu w tą i z powrotem, szukając sobie jakichś zajęć, lecz ciągle mi ich brakowało. Wszystko było uprane, okna i podłogi błyszczały jak jeszcze nigdy, kurz był perfekcyjnie starty, wszelkie tkaniny pozszywane i zacerowane, a do obiadu jeszcze było sporo czasu. Mateusz znalazł sobie jaką dorywczą pracę i codziennie znikał na kilka godzin, a babcia... W sumie to jak babcia. Ciągle odwiedzała swoje koleżanki, zarówno te w szpitalu jak i te, które ukrywały się w swoich mieszkaniach. Czasami one odwiedzały ją, a ja wtedy miałam jakieś zajęcie. Piekłam ciasta, robiłam duży wykwintny obiad, nakrywałam do stołu, podawałam im przekąski. Pewnego razu babcia wyszła z inicjatywą, że powinnam pójść do pracy jako kelnerka lub kucharka, bo świetnie gotuję i nie powinnam się marnować u nich w mieszkaniu, w szczególności, że się nudzę. Nie było to powiedziane ze wścibskością lub irytacją. Po prostu babcia chciała, bym miała jakieś stałe zajęcie, niż ciągle chodziła z k...

Rozdział 35

Patrzył na mnie z delikatnym i za razem przepraszającym uśmiechem na ustach: -That was nice. Thank you.- Podziękował mi, a ja mimowolnie zarumieniłam się i zdałam sobie sprawę z wagi tego szaleńczego i spontanicznego czynu-I didn't expect that. -I... I...- Nie mogłam z siebie wykrztusić żadnego sensownego słowa ani w języku polskim, ani tym bardziej po angielsku. Mój język jakby zaczął żyć własnym życiem i skutecznie utrudniał mi porozumienie się. Byłam tak zakłopotana tą sytuacją, że miałam ochotę bez słowa uciec do mieszkania poniżej i pewnie bym tak zrobiła, gdyby w tym momencie to on mnie do siebie nie przytulił. Pogrążona w swoich myślach nie usłyszałam, kiedy powiedział ,,Can we do this one more time?". Pomimo, że czułam się okropnie zażenowana tym wszystkim, było to miłe, zarówno uczucie jak i doświadczenie. Nigdy nie czułam czegoś podobnego. To był mój pierwszy raz, gdy ktoś przytulał mnie do siebie w taki czuły sposób, a ja do tego kogoś coś czułam i, niestety, zdaw...

Rozdział 34

-I'm so sorry.- Przeprosiłam, bo sama wiedziałam jak to jest nie mieć rodziców, ani rodzinnego domu, w szczególności, że niedawno sobie to przypomniałam i w pełni uświadomiłam. W tym samym momencie Szwed wstał od stołu i podszedł do okna, by wyjrzeć na brudną od rozpuszczonego śniegu ulicę. Na dworze zaczynało się ocieplać, co było znakiem, że niebawem nadejdą cieplejsze dni. -It's alright. My mother was ill and father committed suicide. That's all.- Wyjaśnił krótko. Byłam zdziwiona, że wszystko mi wyjaśnił w jednym zdaniu. Na prawdę było mi go szkoda. Dużo przeszedł, w szczególności śmierć rodziców musiała go bardzo zaboleć. A teraz jest w obcym kraju, gdzie nawet jego rodacy są przeciwko niemu, bo pomógł polskiej rodzinie. W dodatku przytłoczyła mnie świeża sytuacja Moniki i Arka. Jak wiele zła jeszcze czai się w tym świecie? Teraz już nie miałam żadnych oporów. Nie obchodziło mnie czy jest Szwedem, czy Polakiem, ważne, że jest szlachetnym człowiekiem o wielkim sercu. N...

Rozdział 33

Od wizyty Moniki i Arka, cały spokój w naszym domu został zaburzony. Razem z babcią i Moniką stale obserwowałyśmy stan poszkodowanego Arka oraz się nim zajmowałyśmy, a Mateusz znikał z domu na całe dnie. Już nie wspominając o Alex'ie, który chyba gdzieś się przeprowadził, bo przez kilka dni pod rząd nie sypiał u siebie w mieszkaniu, a przez to rzadziej u niego sprzątałam. W ogóle wszyscy byliśmy jednym wielkim kłębkiem nerwów. Wynikły pewne komplikacje z nowymi dokumentami dla naszych gości, a ostatnio u Alexa byli inni Szwedzi i to dosyć niezbyt pokojowo nastawieni. Każdy dzień był dla nas niepewny, bo kwestią czasu było odkrycie, że ukrywamy tu uciekinierów, ściganych najprawdopodobniej za czynny udział w polskim państwie podziemnym i kilka innych przewinień, o których wolałam nawet ni myśleć. Jednak nadszedł dzień, kiedy udało nam się załatwić fałszywe dokumenty dla Moniki i jej brata, a Arek już był na tyle podleczony, że mógł wyruszać w drogę, nie chwiejąc się przy tym na nog...

Rozdział 32

Zgodziłam się, aczkolwiek czułam czego może dotyczyć jej rozmowa ze mną. W przeciągu tych kilku sekund spróbowałam przygotować się na to psychicznie i chyba mi się udało, bo podczas tej niezbyt przyjemnej pogawędki, udało mi się nie rozpłakać, ani nie wybiec z pokoju. Chyba to dlatego, że ona była już na skraju ludzkiej wytrzymałości i to ja miałam ją w pewien sposób podnieść na duchu: -Przepraszam, że cię o to pytam, ale ty pewnie jako jedyna osoba wiesz co czuję. Opowiesz mi o tym, jak się tutaj znalazłaś?- W tej chwili Monika przypominała mi małą, zagubioną dziewczynkę, która potrzebuje przewodnika, kogoś, kto by złapał ją za rękę i poprowadził we właściwym kierunku -Mogę spróbować.- Zgodziłam się, bo wiedziałam, że ona tego potrzebuje- Wszystko stało się kilka miesięcy temu. Szwedzi wchodząc na nasze podwórko, zastrzelili mojego starszego brata, a gdy uciekałyśmy z mamą i siostrą, trafili moją siostrzyczkę w głowę.- Przerwałam na chwilę, aby wziąć wdech- Dalej uciekałyśmy z mamą,...

Rozdział 31

Monika spuściła nisko głowę. Rozumiałam, co mogła teraz czuć..: - To stało się tak nagle!- Podjęła opowieść- Akurat zmywałyśmy z mamą naczynia po obiedzie, gdy ktoś zaczął się dobijać do drzwi. Arek poszedł otworzyć i na dzień dobry oberwał pięścią w nos. Szwedzi wbiegli do mieszkania, przegonili nas do salonu i na naszych oczach zaczęli wszystko przewracać. Sterroryzowali cały salon, a później przeszli do sypialni. Matka udała atak serca, przez co odwróciła ich uwagę, a my z Arkiem dopadliśmy okno. Dobre przynajmniej i to, że mieszkamy na parterze. Pierwsza przez nie wyskoczyłam i już byłam na zewnątrz, gdy zauważyłam, że Arka nie ma ze mną. Zauważyłam, że wisi na oknie nieprzytomny. Szybko schowałam się w pobliskiej stercie śmieci i poczekałam, aż oni wyjdą, a kiedy wyszli, wróciłam do mieszkania. Matka leżała bez ruchu na ziemi, a brat pod oknem. Spróbowałam go podnieść i pomogłam odzyskać przytomność, a gdy się już w miarę obudził, wzięliśmy z podłogi porozrzucane płaszcze i uciek...

Rozdział 30

Monika miała potargane włosy, rozmazany makijaż oraz ubrania całe w strzępach. Arek wcale nie prezentował się lepiej. Zgubił gdzieś swoje okulary, miał podbite oko, a z nosa i ust ciekła mu krew. Wyglądał po prostu jakby wdał się w bójkę z kimś o wiele wiele silniejszym od niego. Delikatnie podpierał się na ramieniu młodszej siostry i próbował nie stracić przytomności. Zdusiłam jęk przerażenia, a Monika w tym czasie rzekła: -Możemy się u was na chwilę zatrzymać? -Koniecznie!- Wypaliłam, zostawiając swoje przybory na klatce schodowej i prowadząc ich do mieszkania. Oczywiście babcia była w niemałym szoku, tak samo Mateusz. Oboje dopytywali się o to, co się wydarzyło, lecz goście tylko milczeli i kręcili głowami na znak, że nie jest to odpowiedni moment na wyjaśnienia. Razem z Mateuszem zajęliśmy się opatrywaniem Arka, a babcia Pola poszła z Moniką poszukać dla nich jakichś ubrań i przy okazji doprowadzić ją do porządku. Prawdę mówiąc, Arek był już ledwo przytomny, a powód tego pozna...

Rozdział 29

Alex siedział przy biurku i coś pisał. Nawet nie zauważył, kiedy weszłam: -Can I come in?- Zapytałam, stojąc w progu z wiadrem i miotłą -Of course.- Zachęcił mnie, a ja dosyć niepewnie zaczęłam sprzątać jego sypialnię. Na szczęście tym razem mnie nie obserwował, bo miał jakieś zajęcie i dzięki temu mogłam spokojnie ścierać kurze. Nadal trwał przy biurku i kontynuował pisanie czegoś. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam: -What's this?- Podeszłam do niego i zerknęłam mu przez ramię -A report.- Odparł krótko, na chwilę odrywając się od pisania i spojrzał na mnie- From last night. -I see.- Już odsunęłam się od niego, gdy nagle chwycił mnie za rękę -Can I ask you something?- Zapytał znienacka z zakłopotaniem w tych swoich cudownych niebieskich oczach- Last week... It was your boyfriend?- Przypominając sobie tamten wieczór, mimowolnie się zarumieniłam. Po prostu cudowny moment na wyjaśnianie tego wydarzenia... -No. It was just... A Mat's friend.- Odpowiedziałam, wysilając się n...

Rozdział 28

Tamtej nocy stoczyłam niemały bój ze swoimi myślami. No i oczywiście przez to nie zmrużyłam oka. Ciągle nie wiedziałam, co tak naprawdę dzieje się w moim sercu oraz głowie. Stałam się przez to nieobecna w codziennym życiu. Często zwracano mi uwagę, że czajnik piszczy, albo że przypalam obiad. Cały czas chodziłam zamyślona, a to niestety dobrze na mnie nie wpływało... Gdy nastał poniedziałek, tak jak zwykle poszłam wysprzątać mieszkanie Alexa. Miało to być nasze pierwsze spotkanie od mojej randki z Arkiem, bo jakimś dziwnym trafem od tamtej pory go nie widziałam. Nim weszłam do jego mieszkania, przez chwilę stałam pod drzwiami i zastanawiałam się czy może nie zrezygnować. Uznałam, że jak ujrzę ból na jego twarzy, to chyba się zastrzelę. Zebrałam się w sobie i weszłam do środka, gdzie już gościł zapach jajecznicy. Zdziwiona zostawiłam swoje przybory przy drzwiach i ruszyłam do kuchni, gdzie zastałam uśmiechniętego od ucha do ucha Alexa, który właśnie w tej chwili smażył sobie śniadanie...

Rozdział 27

-Słucham?- Zdziwiłam się na jego słowa. Że niby ja wolę Alexa od Arka? To nienormalne, jak Polka może woleć Szweda od Polaka, który walczy o wolność kraju? -Tak bardzo się tym przejęłaś, że na to właśnie wychodzi. Albo jesteś wyjątkowo nieśmiała i przeszkadza ci ten fakt.- Wyjaśnił, usadawiając się obok mnie na moim łóżku. -Ani jedno, ani drugie!- Sprzeciwiłam się wojowniczo- Po prostu Alex budzi we mnie respekt i jest moim...-Pewne słowo utknęło mi w gardle i ni jak nie mogło przez nie przejść -Twoim...?- Zachęcał mnie do dokończenia zdania Mateusz -Moim...- Spróbowałam jeszcze raz, ale nic z tego -Przyjacielem.- Dokończył za mnie chłopak, a ja niechętnie pokiwałam głową -Można tak to ująć.- Zgodziłam się -A jednak! -Wtedy, gdy nas zobaczył, zrobił się jakiś smutny...- Mateusz prychnął niczym rasowy kot -Bo mu wpadłaś w oko, to oczywiste.- Znowu palną coś irracjonalnego -O czym ty mówisz?!- Zdenerwowałam się, a za razem serce mi szybciej zabiło- Właśnie nic nie jest oczywist...

Rozdział 26

Spąsowiałam na twarzy nie tylko z powodu całusa, lecz głównie dlatego, że akurat musiał to widzieć Alex. Nie wiedziałam czemu tak bardzo się tym przejęłam w tamtej chwili. Może to dlatego, że jego twarz przybrała zupełnie inny wyraz, gdy tylko nas zobaczył. Tak jakby był zawiedziony i zmartwiony. Zawstydzony odwrócił od nas głowę i zwyczajnie ominą bez słowa. Arek nawet nie zwrócił na niego uwagi i po chwili sam odszedł, zostawiając mnie z czarną dziurą w sercu. Czułam się, jakbym kogoś spoliczkowała. Po prostu podle. Z tym uczuciem wróciłam do mieszkania, gdzie czekało na mnie ciasto domowej roboty, wykonane przez babcię: -Witaj w domu.- Powitała mnie, podsuwając mi pod nos talerz z jeszcze ciepłym wypiekiem- Niestety tylko tyle zostało, bo Mateusz je dopadł, gdy nie patrzyłam. -W porządku.- Wysiliłam się na uśmiech oraz wmusiłam kilka kęsów ciastka -Coś ci marnie idzie.- Zauważyła babcia- Nie smakuje? -Nie, jest pyszne.- Szybko zaprotestowałam- Po prostu...- Szukałam odpowiednic...

Rozdział 25

Czy byłam przeciwna temu spotkaniu? Owszem, ale jeżeli miała to być zapłata za szybę oraz jej wstawienie to mogłam się poświęcić, w szczególności, że byłam gościem w mieszkaniu Mateusza i jego babci. Teraz miałam szansę, aby przynajmniej częściowo jakoś przydać się, a nie ciągle być obciążeniem. Bo przecież przeze mnie musieli kupować więcej jedzenia, którego i tak było okropnie mało, a i ceny nie były najniższe. A spotkanie z kimś nowy nie jest czymś wymagającym. Arek zadeklarował się, że przyjdzie po mnie następnego dnia o trzynastej i tak też się zjawił. Był jak na te czasy wystarczająco elegancko ubrany, a w dłoniach trzymał bukiet kwiatów. Nie mam pojęcia skąd on je wziął o tej porze roku, aczkolwiek serdecznie mu za nie podziękowałam. Zabrał mnie na spacer po pobliskim parku oraz do portu. Podziwialiśmy szare Morze Bałtyckie, które było usiane szwedzką flotą. Na plaże był zakaz wstępu, gdyż była okupowana przez żołnierzy i ogółem przez wojsko, więc musieliśmy zadowolić się poby...

Rozdział 24

Minęło już kilka dni od tamtego zdarzenia. Mateusz robił wszystko co w swojej mocy, aby w kuchni oraz moim pokoju nie wiało chłodem, więc w tym celu codziennie znikał na kilka godzin w poszukiwaniu nowych szyb do naszych okien. Wiedziałam, że czuł się po części odpowiedzialny za to wszystko, co się wtedy stało pod nasza kamienicą i teraz próbował w jakiś sposób naprawić szkody. Nawet w ramach rekompensaty za milczenie oraz za rozbitą szybę, odstąpił mi swoje łóżko, a sam przyciągnął z mojego pokoju mój materac, aby na nim spać w salonie, tuż obok rozłożonej na wersalce babci, bo to właśnie ona spała w salonie. Tymczasem w rozbitych oknach tkwiły deski, które słabo chroniły pomieszczenia przed zimnem. Alex nawet zaoferował, że weźmie mnie do siebie, lecz wolałam zostać w mieszkaniu na dole. Tutaj teraz był mój dom i tego miejsca wolałam się trzymać, pomimo wyraźnej sympatii do Szweda. Wiedziałam, że nie miał złych zamiarów i chciał tylko mojego dobra, ale jak się uparłam, tak zostało. N...

Rozdział 23

Obejmowałam ich obu i dziękowałam Bogu, że nadal żyją. Babcia w jednej chwili dopadła Mateusza i najpierw zaczęła na niego krzyczeć: -Ty diable! Po kiego czorta wyłaziłeś na zewnątrz?! Wiesz jakiego mi stracha napędziłeś?! Ty myślisz, że jak ja bym spojrzała twojej matce w oczy, jeżeli byś już nie wrócił, ty zła dusza z piekła?! Och, jak ja cię nie cierpię, ty łajdaku.- Ostatecznie uścisnęła go serdecznie i ucałowała.-Dobrze, żeście cali i zdrowi.- Oznajmiła, a Mateusz wyraźnie zmarkotniał -Noo, tak nie do końca.- Podrapał się po głowie z zakłopotaniem, a ja zaczęłam szukać wzrokiem potencjalnych obrażeń u nich obu. -Co masz na myśli?- Zapytałam zmartwiona, że któremuś z nich jednak coś się stało, a on spojrzał w stronę Szweda, który ciągle zachowywał milczenie. Podeszłam do Alexa i wtedy dostrzegłam, że na niebieskim materiale munduru na lewym ramieniu wykwitła szkarłatna plama. -Boże, Alex.- Uklękłam przy nim, ale on pokręcił tylko głową -I'm fine, I'm fine.- Mruczał, p...

Rozdział 22

Wyrwałam sie Alex'owi i pobiegłam w stronę drzwi, a on za mną. Jednak udało mu się mnie dogonić już w wejściu na klatkę schodową: -Wait. Don't go there!- Krzyknął, łapiąc mnie za ramię -Mat is there!- Odkrzyknęłam, usiłując się oswobodzić. -Then I will go. Stay here.- Pognał po schodach na dół, jeszcze nie przebrany ze swojego niebieskiego munduru, a ja za nim -Alex, don't! They will kill you! You're wearing your uniform! They're killing swedish soldiers!- Krzyknęłam za nim- Alex!- Drzwi trzasnęły na dole, co oznaczało, że już wyszedł. Zrezygnowana usiadłam na schodach i ukryłam twarz w dłoniach. Nie wiem o kogo bardziej się bałam, czy o Mateusza, czy też może o Szweda. Na klatkę schodową wyjrzała babcia: -Wchodź do domu, dziecko. Szybko!- Ponagliła, a ja niechętnie weszłam do mieszkania -Mateusza nadal nie ma?- Zapytałam, na co powoli pokręciła przecząco głową -Mam nadzieję, że trzyma się z dala od tego co tu się dzieje.- Po jej zoraną zmarszczkami twarzą po...

Rozdział 21

Lekko zaniepokojona wróciłam do siebie. Ciągle myślałam nad słowami Mateusza, które nie pozwalały mi zasnąć. Ale skoro powiedział, że do rana wróci, to pewnie i tak zrobi. Tak czy tak ledwo zasnęłam, a rano okazało się, że jednak go nie ma. Szybko się ubrałam i wystraszona czmychnęłam na górę do mieszkania Alexa, który jako jedyny miał radio w tej kamienicy. Pukałam do drzwi, lecz mi nie otwierał. Zaczęłam dreptać w tą i w tamtą, gdy od strony schodów dobiegł mnie jego głos: -Hey, are you alright?- Zapytał wchodząc po schodach na górę -Did you see Mat?- Zadałam pytanie, zamiast się przywitać -No, I didn't. What's with him? -I need your radio. Can I come in? -Sure.- Otworzył mi drzwi i zachęcił do wejścia, a gdy już znaleźliśmy się w środku, nagle o czymś sobie przypomniałam. W jednej chwili odwróciłam się na pięcie i stanęłam z nim twarzą w twarz, chociaż ciężko to było tak nazwać, bo Szwed miał około metra osiemdziesięciu wzrostu: -Thank you.- Podziękowałam za wczoraj- ...

Rozdział 20

Wpadłam w panikę. Najchętniej to wskoczyłabym z powrotem do budynku, lecz drzwi były zamknięte, a zanim wydobyłabym klucze z płaszcza i je przekręciła w zamku, to zdążyliby mnie zastrzelić z pięć razy. Stałam więc przy skrzynce na listy cała sparaliżowana ze strachu. Co prawda wyszłam o zmroku na zewnątrz, lecz nie wałęsałam się po ulicy. Stałam tylko w drzwiach kamienicy z pocztą w dłoni. Żołnierze podeszli do mnie i jeden z nich wyciągnął swoją dłoń: -Ge mig det. (Daj mi to.)- Padła komenda, lecz jej nie zrozumiałam, a mężczyzna powtórzył ją jeszcze raz, tylko z wyraźnym zirytowaniem w głosie. Nadal przyciskałam kopertę do piersi i nie zamierzałam nikomu jej dawać. Drugi z mężczyzn, roślejszy, zbliżył się do mnie i złapał za ramiona, po czym potrząsnął mną jak szmacianą lalką. Pisnęłam przestraszona, a drzwi kamienicy nagle się otworzyły. Stał w nich nikt inny jak kolejny Szwed, w tym samym niebieskim uniformie, co ci żołnierze przede mną: -Vad händer här? (Co tu się dzieje?)- Za...

Rozdział 19

Płakałam cały czas, obejmując go, a on tylko przyciskał mnie do siebie, głaskał po głowie i szeptał kojące słowa. W końcu jednak przemówił bardziej konkretnie: -Hey, don't cry, beautiful girl.- Odsunął mnie od siebie i zaczął podziwiać obraz nędzy oraz rozpaczy, który sobą prezentowałam-You're safe here. No one is going to hurt you. Ogółem między nami panowała cisza, bo zdołam się już uspokoić: -I'm sorry.- Przeprosiłam w końcu- I just... -Shh.- Uciszył mnie- It's okay. I understand you, just as you understand me.- Obdarzył mnie tym swoim uśmiechem, który przyprawiał mnie o szybsze bicie serca. W sumie to miał rację. Jakimś dziwnym trafem ja rozumiałam go, a on rozumiał mnie... Dokończyłam mycie okna i sama się zmyłam do mieszkania babcia i Mateusza. Oczywiście wcześniej pożegnałam się z Alex'em, lecz tym razem serdecznie mnie uściskał i dopiero wtedy pozwolił odejść. Poprosił bym częściej do niego zaglądała oraz, że jestem tutaj mile widziana. Jak się okazało...

Rozdział 18

Na samym dole stał ubrany w ciepłą kurtkę chłopak z zaparowanymi okularami, którego wczoraj widziałam z Moniką pod kościołem. Chyba miał na imię Arek, a przynajmniej tak przedstawił go Mateusz. Właśnie do mnie machał, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Posłałam mu wrogie spojrzenie, ale on tylko się zaśmiał, po czym ruszył dalej ośnieżoną ulicą. Westchnęłam przeciągle, wracając do przerwanej czynności: -Who was it?- Zapytał Alex, wyglądając przez częściowo czyste okno -No one.- Skwitowałam- You don't need to worry. -I see.- Usiadł na łóżku i dalej uporczywie mnie obserwował -What do you want from me, Alex?- Zapytałam w końcu, bo już miałam serdecznie dość jego wzroku na swych plecach. Wolałam pracować bez jakiejkolwiek widowni. -Huh? Oh, nothing.- Nie widziałam go, ale wiedziałam, że właśnie się speszył i zakłopotał- Do I bother you? -Oh, no.- Sprzeciwiłam się niechętnie i nieśmiało spojrzałam za siebie. Siedział i wpatrywał się we mnie z tym swoim typowym uśmiechem. Szybko...

Rozdział 17

Ogółem babcia przez cały dzień nie wróciła do domu. Lecz jej porcja się nie zmarnowała, bo zjadła ją Monika, która jeszcze chwilę posiedziała, a później pożegnała się z nami. Mateusz wyszedł razem z nią, aby ją odprowadzić, a ja zostałam na zmywaku. Co mnie zdziwiło, Alex pomógł mi z naczyniami. Czuliśmy, że teraz się do siebie zbliżyliśmy przez ten mały sekret Szweda. Coś nas w końcu łączyło, prócz mojego cotygodniowego sprzątania jego mieszkania. Wróciłam ze Szwedem na górę, gdzie zaczęłam zamiatać wszystkie pomieszczenia, natomiast on znów zaszył się w swojej sypialni. Pewnie śpi, pomyślałam, bo w końcu w nocy pracuje, a w dzień odsypia. Muszę przyznać, że niewiele czasu zajęło mi zamiatanie całego mieszkanka, więc wzięłam się za kolejny punkt umowy- okna. Miałam je wszystkie wymyć, lecz jak się okazało, w mieszkaniu było ich zaledwie cztery. Dwa w salonie, jedno w sypialni i jedno w łazience. Co było zadziwiające, w kuchni nie było żadnego okna, lecz w dzień było normalnie jasno. ...

Rozdział 16

Po wyjściu Alexa z pokoju, zaczęłam przypominać sobie wszystko to, co mi powiedział. Jednak w głowie utkwiło mi tylko jedno zdanie, którego użycia do końca nie rozumiałam. Był to początkowy fragment o szwedzkich żołnierzach, którzy biją, katują i mordują. Nie mogłam rozgryźć czy to odnosiło się tylko do jego kary biczowania i pobicia, czy też miało swoje drugie znaczenie, którego mogłam się jedynie domyślać. Widziałam na własne oczy kim jest szwedzki żołnierz i co potrafi zrobić, lecz Alex w przeciągu miesiąca i kilku dni, zdołał zmienić mój pogląd na nich, ale nie całkowicie. Nadal wolałam trzymać sie od nich z daleka, dlatego też prawie w ogóle nie opuszczałam kamienicy. Na ulicy aż roiło się od niebieskich mundurów i śniegu skrzypiącego pod ciężarem czarnych butów wojskowych. Kiedy skończyłam wycierać kurze w całym mieszkaniu, a było to gdzieś koło dwunastej lub pierwszej po południu, zabrałam się za robienie obiadu. Pomyślałam, że skoro już robię obiad, to zrobię i dla nas (dla m...

Rozdział 15

Alex wyglądał inaczej niż zazwyczaj. Nie uśmiechał się, a w jego oczach nie czaiły się płomyki radości i optymizmu. Wyglądem przypominał raczej człowieka zmęczonego, ba, zmordowanego. Dopiero teraz zauważyłam pod jego oczami wory, które najpewniej były pamiątkami po nieprzespanych nocach. Co prawda dosyć rzadko go widywałam, ale wyraźnie zmarkotniał. Że też wczoraj tego nie dostrzegłam...: -What's wro...?- Nie dokończyłam, bo w jednej podwinął rękawy swojej koszuli i mym oczom ukazały się liczne blizny, które niczym wąż oplatały jego ręce- O mój Boże!- Wyszeptałam, zakrywając usta dłonią i dławiąc jęk zdziwienia. Milczał. Nic nie mówił. Nie chciał mówić. Tylko spoglądał smutno na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Nie podchodził do mnie. Wolał trzymać się na dystans. Uszanowałam to i również się do niego nie zbliżałam. Oglądałam jego zabliźnione rany z daleka i to mi wystarczało, bo wyglądały na prawdę okropnie, jakby po biczowaniu: -Are you afraid of swedish soldiers?- Zadał ...

Rozdział 14

Zbladłam i zamarłam. O co tu, do cholery, chodzi?! W jednej chwili miałam zamiar rzucić to wszystko i uciec gdzieś daleko. Gdzieś, gdzie nie ma Szwedów, krwi, ani tym bardziej nie ma wojny... Spróbowałam się opanować i zadałam mu pytanie: -Wszystko w porządku?- Zapytałam drżącym głosem. Alex popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, a ja zdałam sobie sprawę, że mówiłam po polsku- Are you alright? -Ugh, yes. Don't worry. It's normal.- Zbył mnie i szybko przeszedł do łazienki, a swoje zakrwawione usta zakrył dłonią. -It isn't normal!- Sprzeciwiłam się i podążyłam za nim, lecz zamknął mi drzwi przed nosem- Alex!- Wydarłam się, ale nie tknęłam klamki, ani drzwi. To była jego prywatna sprawa i nie powinnam w nią ingerować, jeżeli on sobie tego nie życzy. Miałam tu tylko doglądać porządku co jakiś czas i gotować obiad, nic więcej. Ale przecież za tymi drzwiami twój pracodawca próbuje zetrzeć krew z ust i brody, przeszła mi przez głowę irytująca myśl. E tam, w końcu jest dorosły i z...

Rozdział 13

Po zrobieniu Alex'owi kanapek, powróciłam do sprzątania. Oczywiście nie obyłoby się bez rozmowy z nim, lecz teraz poczułam, że coś się zmieniło. Już nie czułam do niego takiej rezerwy i niechęci, jak na początku naszej znajomości. Chociaż w sumie to każdy by łapał upadającego człowieka, w szczególności, że ten człowiek sprząta ci mieszkanie. Podczas rozmowy udało mi się dowiedzieć, że Szwed nie tylko pełni warty i patrole, lecz bada różne sprawy, a w szczególności te, w których głównymi sprawcami są szwedzcy żołnierze. To dlatego trafił na mnie, a ja na wspomnienie krwi na śniegu oraz lodowatej wody, mimowolnie zadrżałam. Gdy Alex zaszył się w swojej sypialni, zaczęłam zmywać po zjedzonym przez niego posiłku. Później dokończyłam sprzątanie kuchni i zabrałam się za ścieranie kurzy z rozległego salonu. Osobiście byłam zachwycona elegancją mebli oraz ich stanem, który był godny podziwu, zupełnie jakby Szwed w ogóle nie zasiadał w salonie. W pomieszczeniu również znajdował się gruby...

Rozdział 12

Swoją pracę miałam zacząć od poniedziałku rano, czyli już kolejnego dnia. Jakoś zbytnio nie pocieszała mnie ta myśl, ani nie napawała jakimś entuzjazmem, ale zawsze parę groszy się przyda, a w szczególności w tych trudnych czasach. Zgodnie z ustaleniami, miałam wysprzątać cały dom, pozmywać naczynia, umyć okna i podłogi, oraz zrobić obiad. W sumie zadanie na cały dzień. Doszliśmy jeszcze do porozumienia, żeby Alex zostawił otwarte drzwi wejściowe, żebym mogła po cichu wejść do jego mieszkania i go przy okazji nie obudzić. Zaczęłam od wycierania kurzy, chociaż szczerze mówiąc, to nie miałam co wycierać. W mieszkaniu Szweda panował względny porządek, który nie wymagał zbytnio mojej interwencji. Jednak jak się uparli, to już sprzątnę całe mieszkanko jak należy. Byłam w trakcie wycierania wyższych szafek w kuchni. Stałam na kuchennym blacie, bo inaczej nie mogłam ich dosięgnąć, gdyż byłam za niska. Nagle noga mi się omsknęła z blatu, a ja poleciałam w dół. Myślałam, że zaraz zaliczę bli...

Rozdział 11

Mateusz z babcią rozsiedli się na kanapie, a Szwed w moim fotelu. Szybko sie zawróciłam do kuchni, aby przynieść do salonu ciastka i być może zrobić komuś herbatę. Stałam przy oknie, oparta o kuchenny blat i wyglądałam na zewnątrz. Był już początek marca, lecz śnieg nadal leżał na dworze niczym niewzruszony. Po ulicy mknęły co jakiś czas czarne samochody, a przechodnie ślizgali się po chodniku. Co kilka minut pod oknem przechodził roześmiany szwedzki patrol. Nawet nie usłyszałam, kiedy czajnik zaczął mi piszczeć tuż nad uchem, dopóki w kuchni nie pojawił się Alex. Wtedy się ożywiłam i szybko wróciłam do tego, co miałam zrobić. Szwed zapytał się tylko, czy nie potrzebuję pomocy w kuchni lub z zaniesieniem ciastek, a gdy utwierdziłam go w tym przekonaniu, powrócił na swoje miejsce w salonie i kontynuował konwersację z moją tymczasową rodziną. Szybko zalałam kilka herbat wrzątkiem i zaniosłam je do salonu. Jakoś nie miałam ochoty tam z nimi siedzieć. Gdy zrobiłam już wszystko to, co miał...

Rozdział 10

Dzisiejszy niedzielny obiad jak zwykle wyszedł w dosyć skromnej ilości, lecz jak się okazało, babcia zaprosiła do nas sąsiada z góry. Zdziwiłam się, gdy zauważyłam Alexa w progu. Wtedy też zdałam sobie sprawę, że może mieć około metra osiemdziesięciu kilku wzrostu. Był wyższy od Mateusza i trudno było to ukryć, a z kolei Mateusz był ode mnie wyższy o głowę. Szwed najpierw ucałował w policzki panią domu i wręczył bukiet całkiem drogich kwiatów, a następnie uściskał się przyjacielsko z Mateuszem. Mnie dopadł na końcu, bo akurat mieszałam zupę w kuchni: -Hey, beautiful girl.- Przywitał się, chowając lewą dłoń za plecami -Hej.- Odparłam z uśmiechem na twarzy. Alex wyglądał dziś bardzo schludnie: śnieżnobiała koszula, czarne spodnie, wypastowane na połysk buty oraz włosy starannie uczesane na bok. -It's for you.- Przerwałam na chwilę wykonywaną, a on wyciągną zza pleców w moją stronę czerwoną różę. -Och.- Aż zaniemówiłam. Jeszcze nigdy nie dostałam od nikogo kwiatka, chociaż rozpac...